Narasta kościelna opozycja wobec planowanego indultu generalnego
„Za formą trydencką kryje się coś podobnego do Radia Maryja. To takie myślenie tradycyjne, które się nie podporządkowało Soborowi” – powiedział „Życiu Warszawy” (07.11.2006) bp Tadeusz Pieronek.
Narasta kościelna opozycja wobec planowanego przez Watykan zrównania mszy po łacinie z posoborową liturgią
w językach narodowych. „Zaszkodzi to jedności Kościoła” – pisze w liście 10 francuskich biskupów.
Według nieoficjalnych informacji watykańskich, prawdopodobnie już w listopadzie papież Benedykt XVI wyda w sprawie mszy łacińskiej tzw. indult generalny. Ma w nim zezwolić wszystkim księżom na odprawianie mszy trydenckiej. Ta msza, odprawiana tyłem do wiernych i po łacinie, obowiązywała powszechnie jeszcze w latach 60. Po reformach Soboru Watykańskiego II została zamieniona na mszę w językach narodowych, przodem do wiernych. Obecnie księża mogą odprawiać mszę według starego rytu wyłącznie za zgodą biskupa.
Groźba konfliktów
Pomysł powrotu do mszy łacińskiej wzbudza coraz żywsze protesty na Zachodzie. Dziesięciu biskupów francuskich archidiecezji Besancon, Strasbourg i Metz w specjalnym liście wyraziło obawę, że jej szersze dopuszczenie podda w wątpliwość „kierunek przyjęty na Soborze Watykańskim II. (...) Może również zaszkodzić jedności pomiędzy księżmi oraz pomiędzy samymi wiernymi”. W podobnym duchu wypowiada się wielu hierarchów niemieckich.
Do entuzjastów „starej mszy” nie należy też bp Tadeusz Pieronek. – Za formą trydencką kryje się coś podobnego do Radia Maryja. To takie myślenie tradycyjne, które się nie podporządkowało Soborowi – mówi ŻW bp Tadeusz Pieronek.
Komentarze odzwierciedlają TYLKO i WYŁĄCZNIE opinie komentatorów.
Publikowane komentarze świadczą o wolności debaty, a nie o całkowitej zgodności ich treści z opinią redakcji.
Serwis fidelitas.pl jest przedsięwzięciem całkowicie prywatnym. Publikowane tu materiały nie są miarodajnym odzwierciedleniem stanowisk żadnych środowisk, organizacji czy instytucji.
Jak powiedziała Kopernik: "Zła msza wypiera dobrą mszę".
Przecie przywrócenie samej liturgii niczego nie zmieni. Mówię to z głębokim żalem. Kto sieje wiatr, zbiera burzę. Gdy wychowało się pokolenie biskupów posoborowych, to ma się kłopot. Przeciętny kapłan, jestem o tym przekonany, dostrzega "pewne minusy" nowego obrządku, lecz ciągle słyszy o zacietrzewieniu jakichś zacofanych tradysjonalistów, więc dochodzi do wniosku, że prawda leży gdzieś po środku i robi mszę po swojemu.
Obawiam się, że papież bedzie musiał użyć całego swego autorytetu by cokolwiek zmienić w liturgii, lecz czy aby walki tej nie przegra?
Michał Polus 2006-11-07 23:37
"Irydion 2006-11-07 18:43"
Rzeczywiście, wszystko to przypomina reakcję wiadomych duchów na święconą wodę.
JWK 2006-11-07 22:10
Pozostawiając na boku analizę tych wszystkich oporów we Francji i w Niemczech (także w Polsce), wykazujących jakiś resentyment trudny do wyjaśnienia, trzeba powiedzieć, że ewentualne motu proprio jest "zezwoleniem", a nie "nakazem" odprawiania mszy wszechczasów. Czego ci wściekli przeciwnicy się boją? Z pewnością nie będzie od razu żadnego wybuchu tradycjonalizmu. Przeciwnie, przeciętny wierny nie toleruje milczenia, ani wielokrotnych klęknięc, ani tego wszystkiego, które cechuje mszę trydencką. 30 lat nowej mszy i reform soborowych robiły swoje: utrata ducha kontemplacyjnego, wstręt do skupienia, zaciekła wręcz patologiczna chęć do "uczestnictwa" w orbzędach ze strony wiernych, wypaczenie roli księdza itp. Ilu kapłanów będzie chciało odprawiać starą mszę? W jakich kościołach? Ksiądz, który dostosował się do nowego obrzędu nie będzie chciał wrócić do starego. Przeszkody powodowane przez niszczącą reformę Bp Bugniniego są nadmiernie trudne do leczenia.
Irydion 2006-11-07 18:43
> Cóż zrobić, jeśli sól utraci smak?
Jak to co? Zawsze można wtedy dopieprzyć.
I wmawiać wszystkim naokoło, że przecież smakuje!
Za PRL-u w sklepach nie było soli zwykłej, za to na półkach walały się torebki z solą czosnkową. Deja vu?
Oto myślenie dyżurnego medialnego "przedstawiciela". Przyjaciel byłego prywatnego sekretarza Jana Pawła II, przywieziony w teczce na sekretarz Konferencji Episkopatu Polski, zawiedziony episkopato-kratycznym odrzuceniem po czasie próby przy następnych wyborach na to stanowisko (co pokazało, że jednak większość w polskim Episkopacie potrafi decydować rozsądnie, aczkolwiek nie zawsze się to udaje..), po czym przywieziony w teczce na rektora PAT-u w Krakowie, następnie zawiedziony zakończeniem kadencji, a w między czasie także rozczarowany wynikiem konklawe, który pozbawił go "chodów" w Watykanie - pozostaje wierny swej chyba już jedynej szansie na "godne" dożycie emerytury, mianowicie roli medialnego idola skrajnego modernizmu w Polsce...
x. D. 2006-11-07 12:32
Cóż zrobić, jeśli sól utraci smak? Czym ją posolić? Wielki to problem. O wiele większe jest dzisiaj zrozumienie duchownych dla wszelkich liturgicznych ekscesów niż dla tęsknoty za Tridentiną. Dziwna to i niepokojąca nienawiść. Ufajmy jednak Panu. Non praevalebunt!
Zelus 2006-11-07 09:54
A co się kryje za bp Tadeuszem Pieronkiem? Zauważcie... jeżeli pogłoski o papieskim "motu proprio" są prawdziwe, opozycje wobec pomysłu można potraktować jako otwarte wystąpienie przeciwko planom Ojca Świętego. Do chóru episkopów francuskich dołącza dyżurny komentator polskiego Episkopatu, jak zawsze niezawodny bp Tadeusz. Skąd ma wiadomości o tym, kto kryje się za powrotem Mszy Trydenckiej (jakim powrotem??? ona była, jest i będzie). A może rzeczywiście stoi za tym o. Rydzyk, z którym bp. TP jest w bardzo bliskim kontakcie...
Orate pro Papa nostro - B XVI
Ecclesiastes 2006-11-07 09:06
Ciekawe, czy po ks. Czajkowskim, ks. Malińskim i bp Skworcu w IPN wreszcie znajdzie się teczka bpa Pieronka. Nie mogę się doczekać...
Ciekawe, czy po ks. Czajkowskim, ks. Malińskim i bp Skworcu w IPN wreszcie znajdzie się teczka bpa Pieronka. Nie mogę się doczekać...
Jaaro 2006-11-07 09:05
A co się kryje za bp Tadeuszem Pieronkiem? Zauważcie... jeżeli pogłoski o papieskim "motu proprio" są prawdziwe, opozycje wobec pomysłu można potraktować jako otwarte wystąpienie przeciwko planom Ojca Świętego. Do chóru episkopów francuskich dołącza dyżurny komentator polskiego Episkopatu, jak zawsze niezawodny bp Tadeusz. Skąd ma wiadomości o tym, kto kryje się za powrotem Mszy Trydenckiej (jakim powrotem??? ona była, jest i będzie). A może rzeczywiście stoi za tym o. Rydzyk, z którym bp. TP jest w bardzo bliskim kontakcie...
Orate pro Papa nostro - B XVI
Ecclesiastes 2006-11-07 09:06
Cóż zrobić, jeśli sól utraci smak? Czym ją posolić? Wielki to problem. O wiele większe jest dzisiaj zrozumienie duchownych dla wszelkich liturgicznych ekscesów niż dla tęsknoty za Tridentiną. Dziwna to i niepokojąca nienawiść. Ufajmy jednak Panu. Non praevalebunt!
Zelus 2006-11-07 09:54
Oto myślenie dyżurnego medialnego "przedstawiciela". Przyjaciel byłego prywatnego sekretarza Jana Pawła II, przywieziony w teczce na sekretarz Konferencji Episkopatu Polski, zawiedziony episkopato-kratycznym odrzuceniem po czasie próby przy następnych wyborach na to stanowisko (co pokazało, że jednak większość w polskim Episkopacie potrafi decydować rozsądnie, aczkolwiek nie zawsze się to udaje..), po czym przywieziony w teczce na rektora PAT-u w Krakowie, następnie zawiedziony zakończeniem kadencji, a w między czasie także rozczarowany wynikiem konklawe, który pozbawił go "chodów" w Watykanie - pozostaje wierny swej chyba już jedynej szansie na "godne" dożycie emerytury, mianowicie roli medialnego idola skrajnego modernizmu w Polsce...
x. D. 2006-11-07 12:32
> Cóż zrobić, jeśli sól utraci smak?
Jak to co? Zawsze można wtedy dopieprzyć.
I wmawiać wszystkim naokoło, że przecież smakuje!
Za PRL-u w sklepach nie było soli zwykłej, za to na półkach walały się torebki z solą czosnkową. Deja vu?
Pozostawiając na boku analizę tych wszystkich oporów we Francji i w Niemczech (także w Polsce), wykazujących jakiś resentyment trudny do wyjaśnienia, trzeba powiedzieć, że ewentualne motu proprio jest "zezwoleniem", a nie "nakazem" odprawiania mszy wszechczasów. Czego ci wściekli przeciwnicy się boją? Z pewnością nie będzie od razu żadnego wybuchu tradycjonalizmu. Przeciwnie, przeciętny wierny nie toleruje milczenia, ani wielokrotnych klęknięc, ani tego wszystkiego, które cechuje mszę trydencką. 30 lat nowej mszy i reform soborowych robiły swoje: utrata ducha kontemplacyjnego, wstręt do skupienia, zaciekła wręcz patologiczna chęć do "uczestnictwa" w orbzędach ze strony wiernych, wypaczenie roli księdza itp. Ilu kapłanów będzie chciało odprawiać starą mszę? W jakich kościołach? Ksiądz, który dostosował się do nowego obrzędu nie będzie chciał wrócić do starego. Przeszkody powodowane przez niszczącą reformę Bp Bugniniego są nadmiernie trudne do leczenia.
Irydion 2006-11-07 18:43
"Irydion 2006-11-07 18:43"
Rzeczywiście, wszystko to przypomina reakcję wiadomych duchów na święconą wodę.
JWK 2006-11-07 22:10
Jak powiedziała Kopernik: "Zła msza wypiera dobrą mszę".
Przecie przywrócenie samej liturgii niczego nie zmieni. Mówię to z głębokim żalem. Kto sieje wiatr, zbiera burzę. Gdy wychowało się pokolenie biskupów posoborowych, to ma się kłopot. Przeciętny kapłan, jestem o tym przekonany, dostrzega "pewne minusy" nowego obrządku, lecz ciągle słyszy o zacietrzewieniu jakichś zacofanych tradysjonalistów, więc dochodzi do wniosku, że prawda leży gdzieś po środku i robi mszę po swojemu.
Obawiam się, że papież bedzie musiał użyć całego swego autorytetu by cokolwiek zmienić w liturgii, lecz czy aby walki tej nie przegra?
Michał Polus 2006-11-07 23:37
Masz wiadomość???
Masz ciekawą wiadomość, pomysł na ankietę lub link do intersującego tekstu?
Chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami fidelitas.pl...
Internetowy Serwis Fidelitas.pl - Religia * Kultura * Społeczeństwo