fidelitas.pl Słownika Apologetyczny

  Wtorek, 7 lutego 2012


Strona główna   Minikatechizm   O stronie   Wsparcie dla serwisu   Kontakt   Dokumenty   Liturgia   Wyszukiwarka   Mam wiadomość   Serwisy środowiskowe   Publicystyka   Banery   Zarezerwuj swój podpis   Galerie, zdjęcia, fotorelacje   Ankiety   Kalendarium   Lista przyjaciół Tradycji   Zapiski   Kanały RSS   Słownik Apologetyczny   Forum dyskusyjne (archiwum)


 




   2007-04-07

Homilia Benedykta XVI wygłoszona podczas mszy św. krzyżma 5 IV 2007

"Tradycyjna modlitwa towarzysząca nakładaniu
    ornatu widzi w nim jarzmo Pańskie, które zostało nam nałożone jako kapłanom" - powiedział w homilii papież Benedykt XVI
    

     Pełny tekst papieskiej homilii:
    
    Drodzy bracia i siostry,
    
    rosyjski pisarz Lew Tołstoj w jednym ze swych opowiadań mówi o surowym
    władcy, który kazał swym kapłanom i mędrcom ukazać mu Boga, ażeby Go mógł
    zobaczyć. Mędrcy nie byli w stanie zaspokoić tego pragnienia. Wówczas pewien
    pasterz, który wracał właśnie z pola, zgodził się podjąć zadania
    postawionego kapłanom i uczonym. Król dowiedział się od niego, że jego oczy
    były niewystarczające, aby ujrzeć Boga. Król zechciał wtedy przynajmniej
    dowiedzieć się, co robi Bóg. "Aby odpowiedzieć na twoje pytanie - powiedział
    pasterz do władcy - musimy zamienić się szatami". Wahając się, ale
    powodowany ciekawością, by poznać odpowiedź, władca zgodził się; wręczył swe
    królewskie szaty pasterzowi i wdział prosty strój ubogiego mężczyzny. I oto
    nadeszła odpowiedź: "To właśnie jest to, co robi Bóg". Istotnie Syn Boży -
    Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego - porzucił swą boską chwałę: "... ogołocił
    samego siebie, przyjąwszy postać sługi , stawszy się podobnym do ludzi;
    uznany za człowieka, uniżył samego siebie... aż do śmierci krzyżowej" (por.
    Fil 2, 6 i n.). Bóg - jak mówią Ojcowie - dokonał sacrum commercium, świętej
    zamiany: przyoblekł to, co było nasze, abyśmy my mogli otrzymać to, co było
    Jego, upodobnić się do Boga.
    
    Mówiąc o tym, co dzieje się poprzez Chrzest, święty Paweł posługuje się
    wprost obrazem szaty: "Wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w
    Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa" (Ga 3, 27). Oto, co dokonuje
    się w Chrzcie: przyoblekamy się w Chrystusa, obdarza nas On swoimi szatami,
    a nie są one czymś zewnętrznym. Oznacza to, że wchodzimy w egzystencjalną
    komunię z Nim, że Jego i nasz byt splatają się, przenikają się nawzajem.
    "Już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus" - tak sam Paweł w Licie do
    Galatów (2, 20) opisuje wydarzenie swego chrztu. Chrystus przyoblekł nasze
    szaty: ból i radość ludzkiego istnienia, głód, pragnienie, zmęczenie,
    nadzieje i rozczarowania, lęk przed śmiercią, wszystkie nasze niedole aż do
    śmierci. A nam dał swoje "szaty". To, co w Liście do Galatów przedstawia
    jako zwykły "fakt" chrztu - dar nowego bytu - Paweł ukazuje nam w Liście do
    Efezjan jako stale zadanie: "Trzeba porzucić dawnego człowieka? i przyoblec
    człowieka nowego, stworzonego według Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej
    świętości. Dlatego odrzuciwszy kłamstwo: niech każdy z was mówi prawdę do
    bliźniego, bo jesteście nawzajem dla siebie członkami. Gniewajcie się, a nie
    grzeszcie" (Ef 4,22-26).
    
    Ta teologia Chrztu powraca w sposób nowy i z nowym naciskiem w święceniach
    kapłańskich. Tak jak w Chrzcie dokonuje się "wymiana szat", wymiana losów, nowa
    komunia egzystencjalna z Chrystusem, tak też i w kapłaństwie dochodzi do
    wymiany: w sprawowaniu sakramentów kapłan działa i przemawia "in persona
    Christi". W świętych tajemnicach nie reprezentuje on samego siebie i nie mówi
    wyrażając siebie, ale mówi za Innego - za Chrystusa. I tak w sakramentach staje
    się widoczne w sposób dramatyczny to, co bycie kapłanem oznacza w ogólności;
    to, co wyraziliśmy w naszym "Adsum - jestem gotów" podczas święceń kapłańskich:
    jestem tu, abyś mógł mną dysponować. Oddajemy się do dyspozycji Tego, który "za
    wszystkich umarł po to, aby ci, co żyją, już nie żyli dla siebie?" (2 Kor 5,
    15). Oddanie się do dyspozycji
    Chrystusowi oznacza, że pozwalamy się pociągnąć do Jego "za wszystkich":
    będąc dla Niego, możemy prawdziwie być "dla wszystkich".
    
    In persona Christi - w chwili święceń kapłańskich Kościół sprawił, że
    widoczna i uchwytna stała się ta rzeczywistość "nowych szat" również
    zewnętrznie, poprzez przybranie się w szaty liturgiczne. W tym zewnętrznym
    geście chciał on nam ukazać wewnętrzne wydarzenie i zadanie, jakie z niego
    wypływa: przyoblec Chrystusa; ofiarować Mu się, tak jak On nam się
    ofiarował. Wydarzenie to, "przyobleczenie się w Chrystusa", przedstawiane
    jest stale od nowa w każdej Mszy świętej poprzez zakładanie szat
    liturgicznych. Wkładanie ich musi być czymś więcej, niż faktem zewnętrznym:
    to wciąż od nowa wchodzenie w "tak" naszego urzędu - w owo "już nie ja"
    Chrztu, jakie święcenia kapłańskie dają nam w sposób nowy i zarazem wymagają od
    nas. Fakt, że jesteśmy przy ołtarzu, ubrani w szaty liturgiczne, musi jasno
    ukazać obecnym, że jesteśmy tam "w osobie Innego". Szaty kapłańskie, tak jak
    rozwinęły się z biegiem czasu, są głębokim symbolicznym wyrazem tego, co oznacza
    kapłaństwo. Dlatego chciałbym, drodzy współbracia, wyjaśnić w ten Wielki
    Czwartek istotę posługi kapłańskiej poprzez interpretację szat liturgicznych,
    które właśnie ze swej strony mają pokazać, co znaczy
    "przyoblec się w Chrystusa", przemawiać i działać in persona Christi.
    
    Wkładaniu szat kapłańskich towarzyszyły kiedyś modlitwy, które pomagają nam
    lepiej pojąć poszczególne elementy kapłańskiej posługi. Zacznijmy od
    humerału. W przeszłości - a w zakonach mnisich jeszcze dzisiaj - wkładało
    się go najpierw na głowę, jako swego rodzaju kaptur, który stał się tym
    samym symbolem dyscypliny zmysłów i myśli, niezbędnej do właściwego
    sprawowania Mszy świętej. Myśli nie powinny błądzić tam i ówdzie, idąc za
    troskami i oczekiwaniami mojej codzienności; zmysłów nie może przykuwać to,
    co tam, wewnątrz kościoła, mogłoby przypadkowo zaprzątnąć nasze oczy i uszy.
    Moje serce musi posłusznie otworzyć się na słowo Boga i skupić się na
    modlitwie Kościoła, ażeby myśli wzięły kierunek ze słów przepowiadania i
    modlitwy. Zaś wzrok mego serca musi być utkwiony w Panu, który jest pośród
    nas: oto co oznacza ars celebrandi - właściwy sposób sprawowania. Jeśli ja
    jestem z Panem, wówczas przez moje słuchanie, mówienie i działanie
    przyciągam także ludzi do jedności z Nim.
    
    Oba teksty modlitwy interpretującej albę i stułę podążają w tym samym
    kierunku. Przywołują świąteczną szatę, którą ojciec dał synowi
    marnotrawnemu, powracającemu do domu obdarty i brudny. Kiedy przystępujemy do
    liturgii, by działać w osobie Chrystusa, zdajemy sobie sprawę, jak dalecy
    jesteśmy od Niego; ile brudu jest w naszym życiu. Tylko On może obdarzyć nas
    świąteczną szatą, sprawić, byśmy godni byli przewodniczyć Jego uczcie, być na
    Jego służbie. I tak modlitwy przypominają również słowa Apokalipsy, według
    których szaty 144 tysięcy wybranych nie ze względu na ich zasługi godnych było
    Boga. Apokalipsa komentuje, że opłukali oni swe szaty w krwi Baranka i że w ten
    sposób stały się one białe jak światło (Ap 7, 14). Już
    jako mały chłopiec zastanawiałem się: kiedy zanurzy się coś w krwi, nie
    staje się to przecież białe! Odpowiedź brzmi: "krew Baranka" to miłość
    ukrzyżowanego Chrystusa. To ta miłość oczyszcza nasze brudne szaty; czyni
    prawdziwym i oświeconym naszego przyćmionego ducha; mimo wszystkich naszych
    mroków przemienia nas samych w "światłość w Panu". Wkładając albę musimy sobie
    przypominać: On wycierpiał także za mnie. A tylko dlatego, że Jego miłość
    większa jest od wszystkich mych grzechów, mogę reprezentować Go i być świadkiem
    Jego światłości.
    
    Przy okazji szaty ze światła, którą Pan obdarzył nas na Chrzcie i, na sposób
    nowy, w święceniach kapłańskich, możemy pomyśleć także o szatach weselnych, o
    których On mówi nam w przypowieści o uczcie Bożej. W kazaniach św. Grzegorza
    Wielkiego znalazłem godną uwagi refleksję na ten temat. Grzegorz rozróżnia
    między wersjami tej przypowieści Łukasza i Mateusza. Jest on przekonany, że
    przypowieść Łukaszowa mówi o eschatologicznej uczcie weselnej, podczas gdy
    według niego wersja przekazana nam przez Mateusza miałaby mówić o zadatku tej
    uczty weselnej w liturgii i w życiu Kościoła. Albowiem u Mateusza - i tylko u
    Mateusza - król przybywa do wypełnionej sali, aby zobaczyć gości. I oto w tym
    tłumie znajduje gościa nie
    posiadającego szaty weselnej, który zostanie potem wyrzucony w ciemności.
    Grzegorz zapytuje więc: "Cóż to wiec za szata, której nie miał? Wszyscy,
    którzy zgromadzeni są w Kościele, otrzymali nową szatę chrztu i wiary; w
    przeciwnym razie nie byłoby ich w Kościele. Czegóż zatem jeszcze brakuje?
    Jaką szatę weselną trzeba jeszcze dodać?". Papież odpowiada: "Szatę miłości".
    Niestety pośród swoich gości, którym podarował nową szatę, śnieżnobiałą
    szatę odrodzenia, król spotykanie niektórych, którzy nie mają na sobie szaty
    w kolorze purpury dwojakiej miłości do Boga i do bliźniego. "W jakim stanie
    chcemy pójść na święto w niebie, jeżeli nie mamy na sobie weselnego stroju -
    to jest miłości, która jako jedyna może sprawić, że będziemy piękni?", pyta
    Papież. Osoba pozbawiona miłości jest mroczna w środku. Zewnętrzne
    ciemności, o których mówi Ewangelia, są jedynie odbiciem wewnętrznej ślepoty
    serca (por. Hom. 38, 8-13).
    
    
    Teraz, gdy będziemy odprawiać Mszę świętą, powinniśmy zapytać się, czy mamy na
    sobie tę szatę miłości. Prośmy Pana, aby oddalił z naszego serca wszelką
    niechęć, by odebrał nam wszelkie poczucie samowystarczalności i oblekł nas
    naprawdę w szatę miłości, abyśmy byli osobami świetlanymi, a nie należącymi do
    ciemności.
    
    Na koniec dwa słowa o ornacie. Tradycyjna modlitwa towarzysząca nakładaniu
    ornatu widzi w nim jarzmo Pańskie, które zostało nam nałożone jako kapłanom.
    I przypomina słowa Jezusa, który wzywa nas, byśmy wzięli swoje jarzmo i
    uczyli się od Niego, który jest "cichy i pokornego serca" (Mt 11, 29).
    Noszenie jarzma Pańskiego oznacza nade wszystko: uczyć się od Niego. Być
    zawsze gotowymi iść do Niego po naukę. Od Niego powinniśmy nauczyć się
    cichości i pokory serca - pokory Boga, który ukazuje się w swym byciu
    człowiekiem. Święty Grzegorz z Nazjanzu zapytał się kiedyś, dlaczego Bóg
    chciał stać się człowiekiem. Najważniejsza i dla mnie najbardziej
    poruszająca część jego odpowiedzi jest następująca: "Bóg chciał zdać sobie
    sprawę, czym dla nas jest posłuszeństwo i chciał wszystko odmierzyć na
    podstawie własnego cierpienia, pomysłu swojej miłości do nas. W ten sposób
    może On poznać n sobie samym, czego my doświadczamy - ile wymaga się od nas i na
    ile wyrozumiałości zasługujemy - obliczając naszą słabość na podstawie swego
    cierpienia" (Discorso 30; Disc. teol. IV,6) Czasem chcielibyśmy powiedzieć
    Jezusowi: Panie, Twoje jarzmo wcale nie jest lekkie. Owszem, jest straszliwie
    ciężkie w tym świecie. Kiedy spojrzymy jednak potem na Niego, który zniósł
    wszystko - który na sobie zaznał posłuszeństwa, słabości, bólu, całej ciemności,
    wówczas żale nasze milkną. Jego jarzmo to jarzmo kochania wraz z Nim. A im
    więcej Go miłujemy i z Nim stajemy się osobami, które miłują, tym lżejsze staje
    się dla nas pozornie ciężkie Jego jarzmo.
    
    Prośmy Go, by nam pomógł stać się wraz z Nim osobami, które miłują, ażeby w
    ten sposób coraz bardziej doświadczać, jak pięknie jest nosić Jego jarzmo.
    Amen.

Zobacz również:

Katecheza Benedykt XVI o św. Ireneuszu z Lyonu - mistrzu walki z herezjami (2007-03-29)
Test trydencki (2006-11-10)
Kraków: pod wspólnym transparentem (2006-05-30)
Powołanie Polski do składania świadectwa wobec świata nadal aktualne (2006-05-28)
Benedykt XVI w Warszawie (2006-05-26)
Ojciec Święty do kapłanów (2006-05-25)
Kraków: tradycjonaliści pod wspólnym transparentem (2006-05-23)
Messori: "Benedykt XVI jest przeciwieństwem Jana Pawła II" (2006-03-31)
Benedykt XVI: chrześcijańskie małżeństwo jest nierozerwalne (2006-01-28)
Pierwsza encyklika Benedykta XVI już w internecie! (2006-01-25)


Komentarze:    Dodaj swój komentarz    Wyślij znajomym   Zarezerwuj podpis komentatora

Regulamin komentarzy w serwisie Fidelitas.pl

Komentarze odzwierciedlają TYLKO i WYŁĄCZNIE opinie komentatorów.
Publikowane komentarze świadczą o wolności debaty, a nie o całkowitej zgodności ich treści z opinią redakcji.

Serwis fidelitas.pl jest przedsięwzięciem całkowicie prywatnym. Publikowane tu materiały nie są miarodajnym odzwierciedleniem stanowisk żadnych środowisk, organizacji czy instytucji.


Nie karmić troli!

Zmień sortowanie komentarzy na: najstarsze od góry.


     i tak z strony fidelitas dzięki banerowki można trafić na gre online :) produkcji bułgarskiej o czasach gdy kościół nie znał pojęcia ekumenizm czyli średniowiecze
    Ludek      2007-04-12 21:59

     hi ni a w dzienniku znow jest news o indulcie...news nr 2008
    filip_az      2007-04-12 12:00

     Co to ma być forma samo pocieszenia się po tradycyjnej Wielko Czwartkowej klapie indultowej portalu Fidelitas? Śmieszne nie patrzcie za tradycją tam gdzie jej nie ma wyszukując ją na siłe jak dziewczyna chłopaka który nie dzwoni....
    Ludek      2007-04-07 11:51

     "Wkładaniu szat kapłańskich towarzyszyły kiedyś modlitwy, które pomagają nam lepiej pojąć poszczególne elementy kapłańskiej posługi."
    
    Papież powinien raczej powiedzieć, że pomagały. Jak się ich nie odmawia, to nie pomagają.
    
    Papież wspomniał też, że ornat symbolizuje jarzmo Pana. Czy w takim razie ksiądz, który odprawia Mszę bez ornatu, mimo że nie ma sytuacji ekstremalnych i przeszkód, nie przyjmuje jarzma Pana? Za ciężkie?
    
    Benedykt XVI mówił też o humerale. Ciekawe czy wszyscy księża wiedzą co to jest.
    Mateuszmwroc      2007-04-07 11:31

Zmień sortowanie komentarzy na: najnowsze od góry


     "Wkładaniu szat kapłańskich towarzyszyły kiedyś modlitwy, które pomagają nam lepiej pojąć poszczególne elementy kapłańskiej posługi."
    
    Papież powinien raczej powiedzieć, że pomagały. Jak się ich nie odmawia, to nie pomagają.
    
    Papież wspomniał też, że ornat symbolizuje jarzmo Pana. Czy w takim razie ksiądz, który odprawia Mszę bez ornatu, mimo że nie ma sytuacji ekstremalnych i przeszkód, nie przyjmuje jarzma Pana? Za ciężkie?
    
    Benedykt XVI mówił też o humerale. Ciekawe czy wszyscy księża wiedzą co to jest.
    Mateuszmwroc      2007-04-07 11:31

     Co to ma być forma samo pocieszenia się po tradycyjnej Wielko Czwartkowej klapie indultowej portalu Fidelitas? Śmieszne nie patrzcie za tradycją tam gdzie jej nie ma wyszukując ją na siłe jak dziewczyna chłopaka który nie dzwoni....
    Ludek      2007-04-07 11:51

     hi ni a w dzienniku znow jest news o indulcie...news nr 2008
    filip_az      2007-04-12 12:00

     i tak z strony fidelitas dzięki banerowki można trafić na gre online :) produkcji bułgarskiej o czasach gdy kościół nie znał pojęcia ekumenizm czyli średniowiecze
    Ludek      2007-04-12 21:59


Masz wiadomość???

Masz ciekawą wiadomość, pomysł na ankietę lub link do intersującego tekstu?
Chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami fidelitas.pl...

Internetowy Serwis Fidelitas.pl - Religia * Kultura * Społeczeństwo

© Fidelitas.pl 2003-2011; Webdesign © Włodzimierz Operacz

AMDG & BVMH