Dla bp Bernarda Fellay’a (na zdjęciu) wydanie "Summorum Pontificum" jest wydarzeniem historycznym.
Zgoda Benedykta XVI na odprawianie Mszy św. z Mszału z 1962 r. "jest nie krokiem, lecz skokiem" i ma znaczenie historyczne.
Opinię taką wygłosił przełożony Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X bp Bernard Fellay.
W wywiadzie udzielonym Vittorio Messoriemu, a opublikowanym przez hiszpański dziennik "La Razón", hierarcha wyraził Ojcu Świętemu "głęboką wdzięczność". Samo wydanie listu apostolskiego "Summorum Pontificum", który uznał za "dar łaski", określił mianem, "dnia prawdziwie historycznego" i "skoku w dobrym kierunku".
Podkreślił zarazem, że "normalizacja" Mszy, która - jego zdaniem - jest nie "Mszą św. Piusa V", lecz "wieczną Mszą" Kościoła, stanowi "akt sprawiedliwości i nadzwyczajną pomoc nadprzyrodzoną w poważnym momencie kryzysu Kościoła".
Zaznaczył jednak, że "potwierdzenie przez Ojca Świętego ciągłości Vaticanum II i nowej Mszy z niezmienną Tradycją Kościoła zmusza nas do kontynuowania dyskusji doktrynalnej. «Lex orandi, lex credendi»: wierzymy tak, jak się modlimy. A teraz uznaje się, że w «wiecznej Mszy» modlimy się «właściwie»" - wskazał bp Fellay.
Uważa on, że papieski dokument "stanowi zasadniczy etap naprawy" Kościoła, "którą teraz można przyspieszyć". Kolejnym jej krokiem powinno być zajęcie się "kwestią ekskomuniki", która ciąży na zwolennikach abp. Lefebvre'a od 1988 r.
Przełożony generalny Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X poinformował też, że ugrupowanie to liczy obecnie 481 księży, 90 braci i 206 sióstr zakonnych. Prowadzi 6 seminariów, 117 przeoratów, 82 szkoły, 6 instytutów uniwersyteckich i 450 miejsc kultu w 62 krajach. Skupia co najmniej pół miliona wiernych. Źródło: KAI
Komentarze odzwierciedlają TYLKO i WYŁĄCZNIE opinie komentatorów.
Publikowane komentarze świadczą o wolności debaty, a nie o całkowitej zgodności ich treści z opinią redakcji.
Serwis fidelitas.pl jest przedsięwzięciem całkowicie prywatnym. Publikowane tu materiały nie są miarodajnym odzwierciedleniem stanowisk żadnych środowisk, organizacji czy instytucji.
Wydaje mi sie malo prawdopodobne, aby obecny papiez stwierdzil, ze jego poprzednik sie pomylil. Przeciez Jan Pawel II mogl te decyzje konsultowac z kardynalem Ratzingerem. Co innego zdjecie ekskomuniki.
Jaka jest roznica miedzy zaciagnieciem, a nalozeniem ekskomuniki? Czy w obu przypadkach ekskomunika nie CIAZY na danej osobie wraz z wszelkimi konsekwencjami? Jak wyglada kwestia zbawienia biskupa (gdyby dzis umarl), gdy ciazy na nim ekskomunika?
Czy Pan Jezus moze byc z tego zadowolony i popierac biskupa Fellaya?
> A zresztą - gdyby Bp Fellay był schizmatykiem (jak np. prawosławni patriarchowie), to by go przecież nie obchodziła jakaś tam "ekskomunika rimskowo papy", prawda?
Mozna przeciez trwac przy swoim (z roznych przyczyn)i sie bac. W koncu bp Fellay nie moze miec pewnosci co do tego, czy ciazy na nim ekskomunika,czy nie, czy byl to stan wyzszej koniecznosci, czy nie. Nie ma on bowiem wladzy podjecia autorytatywnej decyzji.
Taw 2007-07-16 20:16
Tak to jest, gdy się myśli, że jest się "pępkiem świata". Ten typ tak ma - zdolności demagogiczne i "gurusekciarskie". Całe szczęście, iż Kościół na to nie daje się nabrać.
aleafera 2007-07-16 13:30
- same nadużycia z Fellay na czele mamy z tego motu propio!
Jurku drogi, proszę Cię żebyś sprawdził wytrzymałość własnego czoła zanim zamieścisz tu swój kolejny megatext...
Robert 2007-07-16 08:46
> Gdzie w tej opcji miejsce dla Mszy po polsku?
W podręczniku: "Historia Liturgiki, tom IV, posoborowie"
To teraz lefebryści zaczną działać bo ten dokument propio daje im wolną rękę i oni tak zrobią, że pogłębią zament. Wypowiedzi "biskupa" Fellay to dowód w ręku! A jaka rola jest dla normalnych biskupów? Gdzie w tej opcji miejsce dla Mszy po polsku? Gdzie tak normalnie jakiś porządek? dyscyplina? same nadużycia z Fellay na czele mamy z tego motu propio!
Jerzy 2007-07-15 18:30
Sytuacja kanoniczna Bractwa jest szczególna,to jasne,temat znany,omwiany wielokrotnie.Nie mam też zamiaru "kreowania Bractwa na zwycięskich bohaterów".To dopiero początek drogi.Ale w przeciwieństwie do X.D.jestem zdania,że rola Bractwa,a przede wszystkim Arcybiskupa w przechowaniu Tradycji jest fundamentalna i nieoceniona.Nie chciałbym być w skórze Arcybiskupa,kiedy zmagał się wówczas ze sobą jaką podjąć decyzję.Cóż,pułkownika Kuklińskiego też opluwają i potrafią to "uzasadnić".A ja mam w sobie takie przekonanie,że kiedyś,może za sto lat do świętych Kościoła zostanie dołączony święty Marceli.Ja tego pewnie nie dożyję.I bardzo dobrze.Wynoszenie na ołtarze to nie wyścigi.To nie jest sprawa do decydowania dla podgrzanego mediami demokratycznego motłochu.Żaden tam santo subito.Swój czas musi upłynąć.Przypomniałem sobie,jak byłem na Bierzmowaniu syna i usłyszałem imię obrane przez właśnie bierzmowaną:Marcelina.I moja myśl:Nasi tu są!:-)
M. 2007-07-14 17:41
Nie ma podstaw by kreować lefebvrystów na zwycięskich bohaterów. Nie jest sztuką stworzenie sobie własnej niszy zupełnie niezależnej od regularnych władz kościelnych dla pielęgnacji "tradycji katolickiej" nie licząc się z obowiązującymi od zawsze zasadami Kościoła (pod pretekstem "wyższej konieczności"). To właśnie taka butna "niezależność" ściągnęła znamię "nieposłuszeństwa" na liturgię tradycyjną. O wiele trudniej było i jest pozostawać w regularnych strukturach, poddawać się regularnej władzy kościelnej, nawet jeśli jest ona zżarta od środka modernizmem i wroga Tradycji Kościoła. Liturgii zawsze się można nauczyć z książek, nie trzeba podpatrywać od lefebvrystów (zwłaszcza, że i u nich wkradło się sporo nadużyć). Zaś gwałcenie zasad ustrojowych Kościoła dla rzekomego ratowania wiary i dusz to hipokryzja bądź przynajmniej głupota.
x. D. 2007-07-13 15:52
re pjo
Jak nazywa się biskup wyświęcony zgodnie z tą obietnicą?
Tutaj się zgodzę.
Reszty komentował nie będę, bo to już było przerabiane x razy. Można się spierać w nieskończoność i nic to nie zmieni. Czas pokaże jak zachowają się biskupi FSSPX a wszyscy kiedyś zostaniemy osądzeni. Sedeków działających w dobrej wierze też nie potępiam i nie zdziwie się wcale gdy zaczną do łączności z Papieżem wracać.
Eochaid 2007-07-13 14:18
Pogdybać zawsze można, ale co będzie dalej? Zobaczymy.
Robert 2007-07-13 14:32
ad: Robert 2007-07-13 10:51
Na pewno jakieś "pierwiastki" racji w tym są. Jednak nie zpominajmy, że tą bolesną dlań decyzją Arcybiskup nie zamierzał Kościołowi (nawet liberalnemu!) robić po prostu na złość, ani buńczucznie demonstrować sprzeciwu - ale zapewnić sukcesję apostolską. A wiedział, że jego czas na Ziemi jest ograniczony i działa na niekorzyść. Zapewne zdawał sobie sprawę z tego, że są siły, które liczą na upływ czasu i dlatego zrozumiał, jak bardzo jest go mało. Gdyby odszedł nim przekazał sukcesję, to nie wiadomo jak potoczyłyby się losy Bractwa, a o indultach nie wspomnę.
Eochaid 2007-07-13 14:18
> gdyby nie konsekracje wbrew woli Papieża w 1988 to
> nie byłoby rozłamu i potrzeby ubiegania się o
> indulty u wszystkich biskupów na świecie.
Pytanie: Ile Mszy świętych "trydenckich" odprawiono w Polsce za wiedzą ordynariuszy w okresie 1984-1988?
Czytał Pan Quattuor Abhinc Annos?
Gdyby nie było konsekracji, to w 1991 r. Abp Lefebvre by sobie taktownie "zszedł", a seminaria FSSPX możnaby pozamykać, gdyż nikt (z posoborowej hierarchii) by nie chciał wyświęcać na kapłanów tamtejszych kleryków. Sporo kapłanów i większość kleryków pewnie odeszłaby do sedeków, nie widząc przed sobą żadnych perspektyw normalnej pracy duszpasterskiej (ktoś w końcu musi chociażby Krzyżmo potrzebne do Chrztów przygotować).
W słynnym "protokole", którego spadkobiercami czuje się Bractwo św. Piotra znajduje się zapis o zgodzie na JEDNEGO biskupa dla Bractwa. Pytanie: Jak nazywa się biskup wyświęcony zgodnie z tą obietnicą?
Nie czarujmy się - gdyby nie upór pewnego arcybiskupa i nie Jego "felix culpa", to Msze Trydenckie odprawiałoby może kilku sedeków, rozproszonych po całym świecie. A ten portal by nie istniał.
A może inaczej: gdyby nie konsekracje wbrew woli Papieża w 1988 to nie byłoby rozłamu i potrzeby ubiegania się o indulty u wszystkich biskupów na świecie. Nie oznacza to oczywiście, że abp. Lefebvre nie zasłużył sobie na uznanie, ponieważ całe Jego życie to wielka walka w obronie prawdy. Ale konsekracje wbrew woli Jana Pawła II były bezpośrednią przyczyną powstania tego indultowego getta, ku radości modernistów i co niektórych ,,tradycjonalistów``, którzy bez istnienia kryzysu czują sie podobnie jak żydzi nie potrafiący egzystować bez antysemityzmu...
Robert 2007-07-13 10:51
Tadeusz 2007-07-13 10:16
> Jednak ta "kwestia ekskomuniki" mu przeszkadza. Z
> jednej strony Bractwo jej nie uznaje, a z drugiej
> nie daje im to spokoju.
Jak każdemu, kto subiektywnie uważa iż jest niewinny i miło by mu było, gdyby Papież stwierdził, iż Jego poprzednik popełnił błąd deklarując zaistnienie ekskomuniki (pamiętajmy, że ekskomunika na Bp Fellaya et consortes nie została NAŁOŻONA przez nikogo, a co najwyżej ZACIĄGNIĘTA). Według obecnego stanu prawnego ekskomunika JEST, co nie oznacza iż Ojciec święty nie może w każdej chwili uchylić ex tunc waloru MP Ecclesia Dei, co będzie oznaczać iż żadnej ekskomuniki nigdy nie było.
A zresztą - gdyby Bp Fellay był schizmatykiem (jak np. prawosławni patriarchowie), to by go przecież nie obchodziła jakaś tam "ekskomunika rimskowo papy", prawda?
Nie czarujmy się - gdyby nie upór pewnego arcybiskupa i nie Jego "felix culpa", to Msze Trydenckie odprawiałoby może kilku sedeków, rozproszonych po całym świecie. A ten portal by nie istniał.
Jednak ta "kwestia ekskomuniki" mu przeszkadza. Z jednej strony Bractwo jej nie uznaje, a z drugiej nie daje im to spokoju. Nawet jesli ma on wazne swiecenia kaplanske, to czy sa uzyskane w sposob godziwy? A czy msze sa sprawowane wtedy w sposob godziwy? Nie moze on tez nauczac w sposob nieomylny, bo nie jest w pelnej lacznosci z Ojcem Swietym. A ponad wszystko Bractwo jest rozrywaniem ciala Pana Jezusa, ktory tak bardzo pragnal jednosci. Kosciol naprawia sie bedac wewnatrz Niego, a nie z zewnatrz.
Jednak ta "kwestia ekskomuniki" mu przeszkadza. Z jednej strony Bractwo jej nie uznaje, a z drugiej nie daje im to spokoju. Nawet jesli ma on wazne swiecenia kaplanske, to czy sa uzyskane w sposob godziwy? A czy msze sa sprawowane wtedy w sposob godziwy? Nie moze on tez nauczac w sposob nieomylny, bo nie jest w pelnej lacznosci z Ojcem Swietym. A ponad wszystko Bractwo jest rozrywaniem ciala Pana Jezusa, ktory tak bardzo pragnal jednosci. Kosciol naprawia sie bedac wewnatrz Niego, a nie z zewnatrz.
Taw 2007-07-13 09:18
> Jednak ta "kwestia ekskomuniki" mu przeszkadza. Z
> jednej strony Bractwo jej nie uznaje, a z drugiej
> nie daje im to spokoju.
Jak każdemu, kto subiektywnie uważa iż jest niewinny i miło by mu było, gdyby Papież stwierdził, iż Jego poprzednik popełnił błąd deklarując zaistnienie ekskomuniki (pamiętajmy, że ekskomunika na Bp Fellaya et consortes nie została NAŁOŻONA przez nikogo, a co najwyżej ZACIĄGNIĘTA). Według obecnego stanu prawnego ekskomunika JEST, co nie oznacza iż Ojciec święty nie może w każdej chwili uchylić ex tunc waloru MP Ecclesia Dei, co będzie oznaczać iż żadnej ekskomuniki nigdy nie było.
A zresztą - gdyby Bp Fellay był schizmatykiem (jak np. prawosławni patriarchowie), to by go przecież nie obchodziła jakaś tam "ekskomunika rimskowo papy", prawda?
Nie czarujmy się - gdyby nie upór pewnego arcybiskupa i nie Jego "felix culpa", to Msze Trydenckie odprawiałoby może kilku sedeków, rozproszonych po całym świecie. A ten portal by nie istniał.
Nie czarujmy się - gdyby nie upór pewnego arcybiskupa i nie Jego "felix culpa", to Msze Trydenckie odprawiałoby może kilku sedeków, rozproszonych po całym świecie. A ten portal by nie istniał.
A może inaczej: gdyby nie konsekracje wbrew woli Papieża w 1988 to nie byłoby rozłamu i potrzeby ubiegania się o indulty u wszystkich biskupów na świecie. Nie oznacza to oczywiście, że abp. Lefebvre nie zasłużył sobie na uznanie, ponieważ całe Jego życie to wielka walka w obronie prawdy. Ale konsekracje wbrew woli Jana Pawła II były bezpośrednią przyczyną powstania tego indultowego getta, ku radości modernistów i co niektórych ,,tradycjonalistów``, którzy bez istnienia kryzysu czują sie podobnie jak żydzi nie potrafiący egzystować bez antysemityzmu...
Robert 2007-07-13 10:51
> gdyby nie konsekracje wbrew woli Papieża w 1988 to
> nie byłoby rozłamu i potrzeby ubiegania się o
> indulty u wszystkich biskupów na świecie.
Pytanie: Ile Mszy świętych "trydenckich" odprawiono w Polsce za wiedzą ordynariuszy w okresie 1984-1988?
Czytał Pan Quattuor Abhinc Annos?
Gdyby nie było konsekracji, to w 1991 r. Abp Lefebvre by sobie taktownie "zszedł", a seminaria FSSPX możnaby pozamykać, gdyż nikt (z posoborowej hierarchii) by nie chciał wyświęcać na kapłanów tamtejszych kleryków. Sporo kapłanów i większość kleryków pewnie odeszłaby do sedeków, nie widząc przed sobą żadnych perspektyw normalnej pracy duszpasterskiej (ktoś w końcu musi chociażby Krzyżmo potrzebne do Chrztów przygotować).
W słynnym "protokole", którego spadkobiercami czuje się Bractwo św. Piotra znajduje się zapis o zgodzie na JEDNEGO biskupa dla Bractwa. Pytanie: Jak nazywa się biskup wyświęcony zgodnie z tą obietnicą?
Na pewno jakieś "pierwiastki" racji w tym są. Jednak nie zpominajmy, że tą bolesną dlań decyzją Arcybiskup nie zamierzał Kościołowi (nawet liberalnemu!) robić po prostu na złość, ani buńczucznie demonstrować sprzeciwu - ale zapewnić sukcesję apostolską. A wiedział, że jego czas na Ziemi jest ograniczony i działa na niekorzyść. Zapewne zdawał sobie sprawę z tego, że są siły, które liczą na upływ czasu i dlatego zrozumiał, jak bardzo jest go mało. Gdyby odszedł nim przekazał sukcesję, to nie wiadomo jak potoczyłyby się losy Bractwa, a o indultach nie wspomnę.
Eochaid 2007-07-13 14:18
re pjo
Jak nazywa się biskup wyświęcony zgodnie z tą obietnicą?
Tutaj się zgodzę.
Reszty komentował nie będę, bo to już było przerabiane x razy. Można się spierać w nieskończoność i nic to nie zmieni. Czas pokaże jak zachowają się biskupi FSSPX a wszyscy kiedyś zostaniemy osądzeni. Sedeków działających w dobrej wierze też nie potępiam i nie zdziwie się wcale gdy zaczną do łączności z Papieżem wracać.
Eochaid 2007-07-13 14:18
Pogdybać zawsze można, ale co będzie dalej? Zobaczymy.
Robert 2007-07-13 14:32
Nie ma podstaw by kreować lefebvrystów na zwycięskich bohaterów. Nie jest sztuką stworzenie sobie własnej niszy zupełnie niezależnej od regularnych władz kościelnych dla pielęgnacji "tradycji katolickiej" nie licząc się z obowiązującymi od zawsze zasadami Kościoła (pod pretekstem "wyższej konieczności"). To właśnie taka butna "niezależność" ściągnęła znamię "nieposłuszeństwa" na liturgię tradycyjną. O wiele trudniej było i jest pozostawać w regularnych strukturach, poddawać się regularnej władzy kościelnej, nawet jeśli jest ona zżarta od środka modernizmem i wroga Tradycji Kościoła. Liturgii zawsze się można nauczyć z książek, nie trzeba podpatrywać od lefebvrystów (zwłaszcza, że i u nich wkradło się sporo nadużyć). Zaś gwałcenie zasad ustrojowych Kościoła dla rzekomego ratowania wiary i dusz to hipokryzja bądź przynajmniej głupota.
x. D. 2007-07-13 15:52
Sytuacja kanoniczna Bractwa jest szczególna,to jasne,temat znany,omwiany wielokrotnie.Nie mam też zamiaru "kreowania Bractwa na zwycięskich bohaterów".To dopiero początek drogi.Ale w przeciwieństwie do X.D.jestem zdania,że rola Bractwa,a przede wszystkim Arcybiskupa w przechowaniu Tradycji jest fundamentalna i nieoceniona.Nie chciałbym być w skórze Arcybiskupa,kiedy zmagał się wówczas ze sobą jaką podjąć decyzję.Cóż,pułkownika Kuklińskiego też opluwają i potrafią to "uzasadnić".A ja mam w sobie takie przekonanie,że kiedyś,może za sto lat do świętych Kościoła zostanie dołączony święty Marceli.Ja tego pewnie nie dożyję.I bardzo dobrze.Wynoszenie na ołtarze to nie wyścigi.To nie jest sprawa do decydowania dla podgrzanego mediami demokratycznego motłochu.Żaden tam santo subito.Swój czas musi upłynąć.Przypomniałem sobie,jak byłem na Bierzmowaniu syna i usłyszałem imię obrane przez właśnie bierzmowaną:Marcelina.I moja myśl:Nasi tu są!:-)
M. 2007-07-14 17:41
To teraz lefebryści zaczną działać bo ten dokument propio daje im wolną rękę i oni tak zrobią, że pogłębią zament. Wypowiedzi "biskupa" Fellay to dowód w ręku! A jaka rola jest dla normalnych biskupów? Gdzie w tej opcji miejsce dla Mszy po polsku? Gdzie tak normalnie jakiś porządek? dyscyplina? same nadużycia z Fellay na czele mamy z tego motu propio!
Jerzy 2007-07-15 18:30
> Gdzie w tej opcji miejsce dla Mszy po polsku?
W podręczniku: "Historia Liturgiki, tom IV, posoborowie"
- same nadużycia z Fellay na czele mamy z tego motu propio!
Jurku drogi, proszę Cię żebyś sprawdził wytrzymałość własnego czoła zanim zamieścisz tu swój kolejny megatext...
Robert 2007-07-16 08:46
Tak to jest, gdy się myśli, że jest się "pępkiem świata". Ten typ tak ma - zdolności demagogiczne i "gurusekciarskie". Całe szczęście, iż Kościół na to nie daje się nabrać.
aleafera 2007-07-16 13:30
Re: pjo
Wydaje mi sie malo prawdopodobne, aby obecny papiez stwierdzil, ze jego poprzednik sie pomylil. Przeciez Jan Pawel II mogl te decyzje konsultowac z kardynalem Ratzingerem. Co innego zdjecie ekskomuniki.
Jaka jest roznica miedzy zaciagnieciem, a nalozeniem ekskomuniki? Czy w obu przypadkach ekskomunika nie CIAZY na danej osobie wraz z wszelkimi konsekwencjami? Jak wyglada kwestia zbawienia biskupa (gdyby dzis umarl), gdy ciazy na nim ekskomunika?
Czy Pan Jezus moze byc z tego zadowolony i popierac biskupa Fellaya?
> A zresztą - gdyby Bp Fellay był schizmatykiem (jak np. prawosławni patriarchowie), to by go przecież nie obchodziła jakaś tam "ekskomunika rimskowo papy", prawda?
Mozna przeciez trwac przy swoim (z roznych przyczyn)i sie bac. W koncu bp Fellay nie moze miec pewnosci co do tego, czy ciazy na nim ekskomunika,czy nie, czy byl to stan wyzszej koniecznosci, czy nie. Nie ma on bowiem wladzy podjecia autorytatywnej decyzji.
Taw 2007-07-16 20:16
Masz wiadomość???
Masz ciekawą wiadomość, pomysł na ankietę lub link do intersującego tekstu?
Chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami fidelitas.pl...
Internetowy Serwis Fidelitas.pl - Religia * Kultura * Społeczeństwo