Benedykt XVI zamierza skończyć z praktyką organizowania masowych celebracji podczas których setki duchownych koncelebruje msze – informuje jedna z włoskich gazet.
Jej zdaniem papież zwrócił się do Kongregacji Kultu Bożego o przeanalizowanie tej sprawy i przygotowanie stosownych wytycznych. Celem tych działań jest wyeliminowanie masowych koncelebr, podczas których wielu duchownych znajduje się w znacznej odległości od ołtarza. Dodano: 2008-05-23 13:13:50 Źródło: CWNews
Komentarze odzwierciedlają TYLKO i WYŁĄCZNIE opinie komentatorów.
Publikowane komentarze świadczą o wolności debaty, a nie o całkowitej zgodności ich treści z opinią redakcji.
Serwis fidelitas.pl jest przedsięwzięciem całkowicie prywatnym. Publikowane tu materiały nie są miarodajnym odzwierciedleniem stanowisk żadnych środowisk, organizacji czy instytucji.
trad napisał: Innych zastrzeżeń wobec koncelebry nie ma!
Przecież nie chodził o koncelebrę jako taka lecz o MASOWĄ koncelebrę, dodajmy - równiez masowe msze, które badrziej przypominają masowe spędy, których źródłem nie jest pobożność lecz czysto naturalistyczne czynniki socjopsychiczne (vide zjawosko santosubityzmu, "zostańznamizmu" itp., które z prawdziwa religia katolicka nie mają nic wspólnego. A przy okazji: powracającego z wygnania Św. Atanazego Wielkiego witało wzdłuż drogi do Aleksandrii ponad 1,5 miliona ludzi, prawdziwych, nieogłupionych katolików tamtego czasu, ludzi, którzy dobrze umieli odróżnić prawdziwego pasterza od wilka w owczej skórze a religię katolicką od arianizmu. Zresztą, gdzie te czasy, gdy na bazarach od Konstantynopola poprzez Antiochie po Aleksandrię nawet przekupnie rozprawiali o Bóstwie naszego Pana Jezusa Chrystusa i Przenajświętszej Trójcy?
Leliwita 2008-06-19 09:59
Bracia, Ofiara Chrystusa jest stale i wszędzie tylko jedna. Uobecnia sie i aktualizuje, ale nadal jako jedna, przez każdego kapłana, wypowiadającego Chrystusowe słowa konsekracji, niezależnie czy w pojedynkę, czy we wspólnocie kapłanów.
Zastrzeżenia wobec wielkich koncelebracji wynikają z braku czytelnego znaku bezpośredniego związku celebransa z postaciami Sakramentu: słowa \\\"to jest\\\" sugerują bliskość między kapłanem a chlebem i winem, a potem Ciałem i Krwią Pańską.
Innych zastrzeżeń wobec koncelebry nie ma!
trad 2008-06-11 15:22
x. D. napisał: "Masoni [...] stają w jednym rzędzie z prawowiernymi kapłanami. [...] Masoneria to w gruncie rzeczy sekta satanistyczna, [...] Nie ma dla nich większej [...] "przyjemności" jak bezczeszczenie świętości, i to w sposób niezdemaskowany."
W zwiazku z powyższą wypowiedzia chciałbym Księdza spytać, jak wielu księży najniższego szczebla w hierarchii, tzn. proboszczów i wikarych - może obecnie byc w Polsce masonami? Nie pytam o biskupów, bo to to jednak odbrębna kwestia, niejako innego kalibru. Pytam o zjawisko czynnego zmasonizowania duchowieństwa polskiego w kontekście zakonczenia nomowskiej modlitwy po embolizmie (...i doprowadź go do PEŁNEJ jednoności), którego brzmienie o. B. Huculak przypisał masonerii własnie (por. tenże, Słowo o jedności Katolickiego Kościoła Chrystusowego, Kraków 1995, s. 29 n.). Oczywiście, nie jest to jedyny ślad ingerencji masońskiej w polską - akurat - wersję NOM, ale bardzo znamienny z racji doktryny głoszonej przez tę sektę.
Leliwita 2008-06-02 08:05
c.d.
Prawo kościelne zezwala na łączenie intencyj w koncelebrze. Uzasadnieniem teologicznym jest, że każda Msza św. pod względem "opus operatum" ma nieskończoną wartość. Tutaj budzi jednak zastrzeżenia lekceważenie "opus operantis", czyli zasługująca wartość obrzędów i modlitwy. Można się w tym dopatrzeć cech myślenia luterańskiego (odrzucanie wartości uczynków). Innymi słowy: koncelebra pomniejsza "opus operantis", czyli działalność Kościoła w liturgii.
Owszem może się zdarzyć, że staranna i pobożna koncelebra ma większą wartość niż suma niedbałych celebracyj indywidualnych (znam przypadki, gdy Msza trwa poniżej 20 minut...). Tym niemniej chodzi o regułę. Zaś środkiem zaradczym powinna być zwracanie uwagi na staraność celebracyj indywidualnych (regularne szkolenia księży i kontrola zwłaszcza względem rutyniarzy), a nie spędzanie ich do masowych koncelebracyj, bowiem w ten sposób tym bardziej odwykają od staranności w celebrowaniu.
x. D. 2008-05-29 12:30
ad "organik 2008-05-28 20:42"
Najpierw trochę teorii: W teologii katolickiej odróżnia się między wartością "opus operatum" (czynność sakramentalna, czyli uobecnienie Ofiary Krzyżowej) a "opus operantis" (czynność obrzędowa, czyli modlitwa kapłana wraz z ludem).
Nawet jeśli Msza jest koncelebrowana, jest to tylko jedna Msza św. pod względem obydwu wartości. Mnożenie koncelebransów tego nie zmienia. Aczkolwiek pod względem obrzędowym, tzn. pod względem bardziej uroczystego charakteru - abstrahując od nadużyć niegodnych Eucharystii - jest czymś więcej niż Msza św. celebrowana przez jednego kapłana (analogicznie do różnicy względem Mszy św. z asystą). Pod tym samym względem jednak koncelebra ma jednak mniejszą wartość od sumy Mszy św., które sprawowaliby kapłani osobno, jako że "opus operantis" jednej Mszy, nawet koncelebrowanej, jest mniejsze.
x. D. 2008-05-29 12:19
ad x.D.
Dobrze, że poruszył Ksiądz jeszcze kwestię ekonomiczną.("mniejszy "wysiłek" koncelebransów, czas pracy kościelnego, wydatki na świece, prąd itd.")
Mnie też niektóre praktyki co najmniej dziwią. np. jedna msza, dwie intencje - jeden ksiądz odprawia w tej, a drugi w tamtej intencji - wychodzi z tego jakby nagle były dwie msze.
Albo jeszcze lepiej nie msza jest w intencji, tylko ksiądz (przy tej okazji?!) modli się w intencji.
Mógłby Ksiądz trochę nas w tej kwestii oświecić i skomentować ten proceder?
organik 2008-05-28 20:42
c.d.
Ponadto warto rozważyć pochodzenie bizantyńskiej praktyki koncelebry. Wiąże się one z pewnością z niedorozwiniętą teologią kapłaństwa i liturgii. Kapłan reprezentuje Chrystusa, w sposób uroczysty jako celebrans liturgii. Ta zasadnicza prawda teologiczna sprzeciwia się wielości celebransów w tej samej akcji liturgicznej. (Podobnie rzecz się ma z nieprzestrzeganiem celibatu, który przecież jest również egzystencjalnym reprezentowaniem Chrystusa.)
Można przypuszczać, że praktyka bizantyńska wzięła się z wpływu żydowskich obrzędów świątynnych, gdzie wielu kapłanów uczestniczyło w jednej akcji liturgicznej składania ofiary (jeden kapłan mógł sobie nieporadzić z okiełznaniem zwierzęcia przy podcinaniu mu gardła). Zachodzi jednak zasadnicza różnica między kapłaństwem staro- a nowotestamentalnym: kapłani żydowscy składali ofiary w imieniu ludu, czyli reprezentowali lud, natomiast istotą kapłaństwa chrześcijańskiego jest reprezentowanie Chrystusa.
x. D. 2008-05-28 11:36
ad "diakon Piotr (Ukraiński Kościół Greckokatolicki) 2008-05-27 23:33"
Rzeczywiście przejęcie wytycznych obrządku bizantyńskiego ograniczyłoby najbardziej jaskrawe nadużycia.
Jednak byłoby to rozwiązanie jedynie pozorne. Sformułowania "zmieścić się" i "godne sprawowanie" to określenia gumiaste tzn. naciągliwe. Jak określić, ilu się godnie zmieści? Kto może a kto nie może się zmieścić? Jeśli będą brzuchaci, to mniej ich się zmieści, a wtedy szcupli słusznie będą się czuć pokrzywdzeni... A może dopuszczać podług godności? A co wtedy, jeśli godnych będzie więcej niż miejsca? Co zrobić z tymi, którzy się nie zmieszczą, nawet jeśli będą nie mniej godni od tych, co się zmieszczą? Są to proste pytania nie tylko praktyczne, lecz dotykające także istoty liturgii, która nie powinna być okazją dla sporów i podziałów zwłaszcza wśród duchowieństwa. Najprostszym i właściwie jedynym rozwiązaniem jest tradycyjna reguła rzymska, czyli ograniczenie koncelebry tylko to liturgii święceń.
x. D. 2008-05-28 11:23
Szanowni Państwo,
Weźmy sobie do serca hasło "nie karmić troli" i nie odpowiadajmy na zaczepki trola "ale afera". Jego wypowiedzi są to zwykłe prowokacje, no cyba, że rzeczywiście to jest paranoidalny typ osobowośći... tym bardziej zostawmy go w spokoju i bądźy miłosierni wobec niego.
zaciekawiony 2008-05-28 09:50
do x.D.
Proszę nie przejmować się aleaferą. Rzeczywiście trzeba zapoznać się z terminem "paranoidalny typ osobowości", a przede wszystkim nauczyć się z nim obchodzić
ps Panie aleafera, dziękujemy za autoprezentację
organik 2008-05-28 09:29
p.s. x.D.
W wolnej chwili proszę zapoznać się z terminem "paranoidalny typ osobowości"
aleafera 2008-05-28 08:06
x.D.
"Wystarczy zauważyć, kto najbrutalniej nalega na koncelebrowanie, oraz wiedzieć, co się dzieje z kapłanami, którzy odmawiają koncelebrowania przynajmniej nagminnego..."
--- a któż taki i cóż takiego? Proszę podać konkretne sytuacje!
Oraz przeprowadzić solidny wywód logiczny doprowadzający do wyrażonej wcześniej tezy...
Brak takowego potraktuję jako przyznanie się do błędu:)))))))))))))))
aleafera 2008-05-28 08:02
ad pjo:
Jak wiemy, kapłan sprawujacy Najświętszą Ofiarę występuje in persona Christi, jako alter Christus, może więc dzieci, w swej prostolinijności nie potrafią sobie wytłumaczyć faktu, że oto przy ołtarzu stoi tuzin "alterów". :-)
Aspirant Wójcik 2008-05-28 02:28
W kat. Kościołach wsch. wytyczne tego typu wydano już w 1996 r. Podkreślając wartość koncelebry, Kongr. Kościołów Wsch. zwróciła jednocześnie uwagę, że nie należy przesadzać z liczbą koncelebransów - winni oni zmieścić się w prezbiterium i to w sposób nie uniemożliwiający godnego sprawowania św. obrzędów. Zob. www.byzcath.org/faith/documents/instruction.htm#57
diakon Piotr (Ukraiński Kościół Greckokatolicki) 2008-05-27 23:33
MODLITWY EUCHARYSTYCZNE W MSZACH Z UDZIAŁEM DZIECI
WPROWADZENIE
(...)
18. W tekstach Modlitw eucharystycznych w Mszach z udziałem dzieci opuszczono przepisy odnoszące się do koncelebry. Biorąc pod uwagę psychologię dzieci, odradza się koncelebrowanie tych Mszy.
----------------------------
Czy ktoś może mi wytłumaczyć, dlaczego to Kościół ODRADZA koncelebrowanie Mszy świętych z udziałem dzieci? O jakie to "względy psychologiczne" się rozchodzi?
> wiedzieć, co się dzieje z kapłanami, którzy
> odmawiają koncelebrowania przynajmniej nagminnego
Znam co najmniej dwóch kapłanów, którzy od kilku lat są przymuszani przez swoich proboszczów do koncelebry za preferowanie w przeszłości Kanonu Rzymskiego.
c.d.
Masoneria to w gruncie rzeczy sekta satanistyczna, która lubuje się w świętokradztwach. Nie ma dla nich większej - perwersyjnej - "przyjemności" jak bezczeszczenie świętości, i to w sposób niezdemaskowany.
x. D. 2008-05-27 12:13
c.d.
Chodzi więc o naciski odgórne, aczkolwiek nielegalne.
Tym niemniej zostały one umożliwione dopiero przez posoborowie. Nielegalna praktyka stała się "normą", podobnie jak np. wyeliminowanie łaciny z liturgii czy udzielanie Komunii św. na łapanego. Nie chodzi o same formy zewnętrzne. Chodzi o to, że otwarły się szeroko wrota dla praktyk - i przekonań - niekatolickich, heretyckich.
Odpowiada to zamysłowi roncallizmu, który leży u podłoża reform "soborowych": zamazywanie granic między tym, co katolickie, a tym, co niekatolickie, zwłaszcza modernizmem. W rezultacie tryumfuje modernizm i inne herezje. Dzięki "zreformowanym" praktykom moderniści mogą uchodzić za "katolików".
Masoni mogą się zgodzić na "Eucharystię" jako "ucztę powszechnego braterstwa", nic więcej. I także dla szyderstwa stają w jednym rzędzie z prawowiernymi kapłanami. Są zresztą bardzo wyczuleni, by nikt im nie zarzucił niekatolickości. Boją się zdemaskowania.
x. D. 2008-05-27 12:09
ad "Krzysztof Kalebasiak 2008-05-26 20:20"
Zmuszanie do koncelebry przez zwykłego proboszcza to jeszcze względne mniejszy problem, jako że wynika ono przeważnie z powodów praktycznych (mniejszy "wysiłek" koncelebransów, czas pracy kościelnego, wydatki na świece, prąd itd., a przede wszystkim brak zrozumienia dla "opus operantis" we Mszy św., czyli poważne luki w wykształceniu teologicznym).
Poważniejsze są naciski ze strony kierownictw diecezyj, zwłaszcza ich "komisyj liturgicznych", wraz z ich oddziaływaniem na mentalność zwykłych księży i wiernych. Kto uchyla się od koncelebry, ten podejrzewany jest o kwestionowanie ważności NOM-u. W dyrektoriach liturgicznych diecezjalnych podkreśla się pierwszeństwo koncelebry przed celebracją indywidualną, a stoi to w ewidentnej sprzeczności nawet z Prawem Kanonicznym z 1983 r.
x. D. 2008-05-27 11:57
ad. x. D
Dzieki za poinformowanie o takich przyczynach koncelebracji.Do tej pory uwazalem, ze koncelebracja, to objaw pychy kaplanow chcacych dodac sobie waznosci i chcacych zrobic wieksze wrazenie prowadzonymi przez siebie mszami.
Jednak po co np. niewierzacy w Przeistoczenie proboszcz mialby zmuszac do koncelebry wikarego?
Przeciez dla przeciwnika Kościołą im wiekszy balagan i szkoda dla wiernych, tym lepiej dla niego.
Wieksza satysfakcje mialby wrog, gdyby oszukal wiernych z pelna bezwzglednoscia.
Mysli Pan/Ksiądz, ze sa tak pokreceni psychicznie, ze nie wierza, szkodza, ale na wszelki wypadek chca sie zalapac na prawdziwe Ciało Boga??
Krzysztof Kalebasiak 2008-05-26 20:20
ad "aleafera 2008-05-26 11:45"
Na brak realizmu - z naiwności, głupoty, wygodnictwa czy usterek psychicznych - cierpi raczej ten, kto nie dostrzega faktów bądź nie potrafi ich kojarzyć...
Wystarczy zauważyć, kto najbrutalniej nalega na koncelebrowanie, oraz wiedzieć, co się dzieje z kapłanami, którzy odmawiają koncelebrowania przynajmniej nagminnego...
x. D. 2008-05-26 14:43
Dodać trzeba jeszcze masonów: z typową dla siebie szyderczością wobec każdej świętości praktykują masowo jako "koncelebransi" nagminne świętokradztwo dzięki naiwności prawowiernych kapłanów. Podobnie jak mason ateista Voltaire chełpił się ze swego szyderczo "pobożnego" przyjmowania Komunii św. ...
x. D. 2008-05-26 14:37
x. D. 2008-05-25 18:57
Gdy rozum śpi budzą się demony - a także takowe paranoiczno-idiotyczne argumentacje... :))))))
aleafera 2008-05-26 11:45
Swoją drogą, skoro (jak widzieliśmy na krakowskich Błoniach) "zasięg koncelebransa" wynosi te kilkaset metrów, to może spróbować "konsekrować" zdalnie, przez internet? Jak szaleć, to szaleć!
Koncelebra to okazja dla heretyków, by celebrować ważną Mszę św. i przyjąć Komunię św. dzięki ważności konsekracji zapewnionej przez prawowiernych koncelebransów. Innymi słowy: heretycy, których celebracja byłaby nieważna np. z powodu braku intencji, koncelebrują ważną Eucharystię, która jest ważna z powodu wypowiadania słów konsekracji przez prawowiernych kapłanów. W ten sposób prawowierni kapłani uczestniczą, a nawet stają się okazją dla świętokradztwa. Dlatego właśnie moderniści tak bardzo nalegają na koncelebrę: chcą przez to zalegimityzować swoją heretyckość.
x. D. 2008-05-25 18:57
Re: Mateuszmwroc 2008-05-23 18:35
Koncelebra to także sposób dla kapłanów nie wierzących w Rzeczywistą Obecność, aby zupełnie legalnie nie klękać podczas Przeistoczenia.
Koncelebra doprowadziła do spadku pobożności u duchowieństwa. Bo taki sobie pójdzie, dołączy się do koncelebry i najwyżej odbębni jedną kwestię z modlitwy eucharystycznej. Jakby nie mógł sam odprawić jednej mszy chociażby tam, gdzie ksiądz często nie zagląda, bo za mało duchownych.
Mateuszmwroc 2008-05-23 18:35
Deo gratias!
Co to za "koncelebra" podczas której "koncelebrans" stoi kilkaset metrów od ołtarza i nawet go nie widzi?
Ojciec święty powinien wogóle zakazać koncelebry z wyjątkiem święceń kapłańskich, konwentów i konferencji kapłańskich i Wielkiego Czwartku.
A jużem myślał, że w całym morzu rzeczy, które trzeba unormalnić - zapomniano o tym. Ale co z tego wyniknie - zobaczymy. Jak doświadczenie uczy - od "przyjrzenia się" do zarządzenia droga bywa daleka.
I oby był to wstęp do znacznego ograniczenia koncelebracji w ogóle!
A jużem myślał, że w całym morzu rzeczy, które trzeba unormalnić - zapomniano o tym. Ale co z tego wyniknie - zobaczymy. Jak doświadczenie uczy - od "przyjrzenia się" do zarządzenia droga bywa daleka.
I oby był to wstęp do znacznego ograniczenia koncelebracji w ogóle!
Eochaid 2008-05-23 13:50
Deo gratias!
Co to za "koncelebra" podczas której "koncelebrans" stoi kilkaset metrów od ołtarza i nawet go nie widzi?
Ojciec święty powinien wogóle zakazać koncelebry z wyjątkiem święceń kapłańskich, konwentów i konferencji kapłańskich i Wielkiego Czwartku.
Koncelebra doprowadziła do spadku pobożności u duchowieństwa. Bo taki sobie pójdzie, dołączy się do koncelebry i najwyżej odbębni jedną kwestię z modlitwy eucharystycznej. Jakby nie mógł sam odprawić jednej mszy chociażby tam, gdzie ksiądz często nie zagląda, bo za mało duchownych.
Mateuszmwroc 2008-05-23 18:35
Re: Mateuszmwroc 2008-05-23 18:35
Koncelebra to także sposób dla kapłanów nie wierzących w Rzeczywistą Obecność, aby zupełnie legalnie nie klękać podczas Przeistoczenia.
Koncelebra to okazja dla heretyków, by celebrować ważną Mszę św. i przyjąć Komunię św. dzięki ważności konsekracji zapewnionej przez prawowiernych koncelebransów. Innymi słowy: heretycy, których celebracja byłaby nieważna np. z powodu braku intencji, koncelebrują ważną Eucharystię, która jest ważna z powodu wypowiadania słów konsekracji przez prawowiernych kapłanów. W ten sposób prawowierni kapłani uczestniczą, a nawet stają się okazją dla świętokradztwa. Dlatego właśnie moderniści tak bardzo nalegają na koncelebrę: chcą przez to zalegimityzować swoją heretyckość.
x. D. 2008-05-25 18:57
Swoją drogą, skoro (jak widzieliśmy na krakowskich Błoniach) "zasięg koncelebransa" wynosi te kilkaset metrów, to może spróbować "konsekrować" zdalnie, przez internet? Jak szaleć, to szaleć!
x. D. 2008-05-25 18:57
Gdy rozum śpi budzą się demony - a także takowe paranoiczno-idiotyczne argumentacje... :))))))
aleafera 2008-05-26 11:45
Dodać trzeba jeszcze masonów: z typową dla siebie szyderczością wobec każdej świętości praktykują masowo jako "koncelebransi" nagminne świętokradztwo dzięki naiwności prawowiernych kapłanów. Podobnie jak mason ateista Voltaire chełpił się ze swego szyderczo "pobożnego" przyjmowania Komunii św. ...
x. D. 2008-05-26 14:37
ad "aleafera 2008-05-26 11:45"
Na brak realizmu - z naiwności, głupoty, wygodnictwa czy usterek psychicznych - cierpi raczej ten, kto nie dostrzega faktów bądź nie potrafi ich kojarzyć...
Wystarczy zauważyć, kto najbrutalniej nalega na koncelebrowanie, oraz wiedzieć, co się dzieje z kapłanami, którzy odmawiają koncelebrowania przynajmniej nagminnego...
x. D. 2008-05-26 14:43
ad. x. D
Dzieki za poinformowanie o takich przyczynach koncelebracji.Do tej pory uwazalem, ze koncelebracja, to objaw pychy kaplanow chcacych dodac sobie waznosci i chcacych zrobic wieksze wrazenie prowadzonymi przez siebie mszami.
Jednak po co np. niewierzacy w Przeistoczenie proboszcz mialby zmuszac do koncelebry wikarego?
Przeciez dla przeciwnika Kościołą im wiekszy balagan i szkoda dla wiernych, tym lepiej dla niego.
Wieksza satysfakcje mialby wrog, gdyby oszukal wiernych z pelna bezwzglednoscia.
Mysli Pan/Ksiądz, ze sa tak pokreceni psychicznie, ze nie wierza, szkodza, ale na wszelki wypadek chca sie zalapac na prawdziwe Ciało Boga??
Krzysztof Kalebasiak 2008-05-26 20:20
ad "Krzysztof Kalebasiak 2008-05-26 20:20"
Zmuszanie do koncelebry przez zwykłego proboszcza to jeszcze względne mniejszy problem, jako że wynika ono przeważnie z powodów praktycznych (mniejszy "wysiłek" koncelebransów, czas pracy kościelnego, wydatki na świece, prąd itd., a przede wszystkim brak zrozumienia dla "opus operantis" we Mszy św., czyli poważne luki w wykształceniu teologicznym).
Poważniejsze są naciski ze strony kierownictw diecezyj, zwłaszcza ich "komisyj liturgicznych", wraz z ich oddziaływaniem na mentalność zwykłych księży i wiernych. Kto uchyla się od koncelebry, ten podejrzewany jest o kwestionowanie ważności NOM-u. W dyrektoriach liturgicznych diecezjalnych podkreśla się pierwszeństwo koncelebry przed celebracją indywidualną, a stoi to w ewidentnej sprzeczności nawet z Prawem Kanonicznym z 1983 r.
x. D. 2008-05-27 11:57
c.d.
Chodzi więc o naciski odgórne, aczkolwiek nielegalne.
Tym niemniej zostały one umożliwione dopiero przez posoborowie. Nielegalna praktyka stała się "normą", podobnie jak np. wyeliminowanie łaciny z liturgii czy udzielanie Komunii św. na łapanego. Nie chodzi o same formy zewnętrzne. Chodzi o to, że otwarły się szeroko wrota dla praktyk - i przekonań - niekatolickich, heretyckich.
Odpowiada to zamysłowi roncallizmu, który leży u podłoża reform "soborowych": zamazywanie granic między tym, co katolickie, a tym, co niekatolickie, zwłaszcza modernizmem. W rezultacie tryumfuje modernizm i inne herezje. Dzięki "zreformowanym" praktykom moderniści mogą uchodzić za "katolików".
Masoni mogą się zgodzić na "Eucharystię" jako "ucztę powszechnego braterstwa", nic więcej. I także dla szyderstwa stają w jednym rzędzie z prawowiernymi kapłanami. Są zresztą bardzo wyczuleni, by nikt im nie zarzucił niekatolickości. Boją się zdemaskowania.
x. D. 2008-05-27 12:09
c.d.
Masoneria to w gruncie rzeczy sekta satanistyczna, która lubuje się w świętokradztwach. Nie ma dla nich większej - perwersyjnej - "przyjemności" jak bezczeszczenie świętości, i to w sposób niezdemaskowany.
x. D. 2008-05-27 12:13
> wiedzieć, co się dzieje z kapłanami, którzy
> odmawiają koncelebrowania przynajmniej nagminnego
Znam co najmniej dwóch kapłanów, którzy od kilku lat są przymuszani przez swoich proboszczów do koncelebry za preferowanie w przeszłości Kanonu Rzymskiego.
MODLITWY EUCHARYSTYCZNE W MSZACH Z UDZIAŁEM DZIECI
WPROWADZENIE
(...)
18. W tekstach Modlitw eucharystycznych w Mszach z udziałem dzieci opuszczono przepisy odnoszące się do koncelebry. Biorąc pod uwagę psychologię dzieci, odradza się koncelebrowanie tych Mszy.
----------------------------
Czy ktoś może mi wytłumaczyć, dlaczego to Kościół ODRADZA koncelebrowanie Mszy świętych z udziałem dzieci? O jakie to "względy psychologiczne" się rozchodzi?
W kat. Kościołach wsch. wytyczne tego typu wydano już w 1996 r. Podkreślając wartość koncelebry, Kongr. Kościołów Wsch. zwróciła jednocześnie uwagę, że nie należy przesadzać z liczbą koncelebransów - winni oni zmieścić się w prezbiterium i to w sposób nie uniemożliwiający godnego sprawowania św. obrzędów. Zob. www.byzcath.org/faith/documents/instruction.htm#57
diakon Piotr (Ukraiński Kościół Greckokatolicki) 2008-05-27 23:33
ad pjo:
Jak wiemy, kapłan sprawujacy Najświętszą Ofiarę występuje in persona Christi, jako alter Christus, może więc dzieci, w swej prostolinijności nie potrafią sobie wytłumaczyć faktu, że oto przy ołtarzu stoi tuzin "alterów". :-)
Aspirant Wójcik 2008-05-28 02:28
x.D.
"Wystarczy zauważyć, kto najbrutalniej nalega na koncelebrowanie, oraz wiedzieć, co się dzieje z kapłanami, którzy odmawiają koncelebrowania przynajmniej nagminnego..."
--- a któż taki i cóż takiego? Proszę podać konkretne sytuacje!
Oraz przeprowadzić solidny wywód logiczny doprowadzający do wyrażonej wcześniej tezy...
Brak takowego potraktuję jako przyznanie się do błędu:)))))))))))))))
aleafera 2008-05-28 08:02
p.s. x.D.
W wolnej chwili proszę zapoznać się z terminem "paranoidalny typ osobowości"
aleafera 2008-05-28 08:06
do x.D.
Proszę nie przejmować się aleaferą. Rzeczywiście trzeba zapoznać się z terminem "paranoidalny typ osobowości", a przede wszystkim nauczyć się z nim obchodzić
ps Panie aleafera, dziękujemy za autoprezentację
organik 2008-05-28 09:29
Szanowni Państwo,
Weźmy sobie do serca hasło "nie karmić troli" i nie odpowiadajmy na zaczepki trola "ale afera". Jego wypowiedzi są to zwykłe prowokacje, no cyba, że rzeczywiście to jest paranoidalny typ osobowośći... tym bardziej zostawmy go w spokoju i bądźy miłosierni wobec niego.
zaciekawiony 2008-05-28 09:50
ad "diakon Piotr (Ukraiński Kościół Greckokatolicki) 2008-05-27 23:33"
Rzeczywiście przejęcie wytycznych obrządku bizantyńskiego ograniczyłoby najbardziej jaskrawe nadużycia.
Jednak byłoby to rozwiązanie jedynie pozorne. Sformułowania "zmieścić się" i "godne sprawowanie" to określenia gumiaste tzn. naciągliwe. Jak określić, ilu się godnie zmieści? Kto może a kto nie może się zmieścić? Jeśli będą brzuchaci, to mniej ich się zmieści, a wtedy szcupli słusznie będą się czuć pokrzywdzeni... A może dopuszczać podług godności? A co wtedy, jeśli godnych będzie więcej niż miejsca? Co zrobić z tymi, którzy się nie zmieszczą, nawet jeśli będą nie mniej godni od tych, co się zmieszczą? Są to proste pytania nie tylko praktyczne, lecz dotykające także istoty liturgii, która nie powinna być okazją dla sporów i podziałów zwłaszcza wśród duchowieństwa. Najprostszym i właściwie jedynym rozwiązaniem jest tradycyjna reguła rzymska, czyli ograniczenie koncelebry tylko to liturgii święceń.
x. D. 2008-05-28 11:23
c.d.
Ponadto warto rozważyć pochodzenie bizantyńskiej praktyki koncelebry. Wiąże się one z pewnością z niedorozwiniętą teologią kapłaństwa i liturgii. Kapłan reprezentuje Chrystusa, w sposób uroczysty jako celebrans liturgii. Ta zasadnicza prawda teologiczna sprzeciwia się wielości celebransów w tej samej akcji liturgicznej. (Podobnie rzecz się ma z nieprzestrzeganiem celibatu, który przecież jest również egzystencjalnym reprezentowaniem Chrystusa.)
Można przypuszczać, że praktyka bizantyńska wzięła się z wpływu żydowskich obrzędów świątynnych, gdzie wielu kapłanów uczestniczyło w jednej akcji liturgicznej składania ofiary (jeden kapłan mógł sobie nieporadzić z okiełznaniem zwierzęcia przy podcinaniu mu gardła). Zachodzi jednak zasadnicza różnica między kapłaństwem staro- a nowotestamentalnym: kapłani żydowscy składali ofiary w imieniu ludu, czyli reprezentowali lud, natomiast istotą kapłaństwa chrześcijańskiego jest reprezentowanie Chrystusa.
x. D. 2008-05-28 11:36
ad x.D.
Dobrze, że poruszył Ksiądz jeszcze kwestię ekonomiczną.("mniejszy "wysiłek" koncelebransów, czas pracy kościelnego, wydatki na świece, prąd itd.")
Mnie też niektóre praktyki co najmniej dziwią. np. jedna msza, dwie intencje - jeden ksiądz odprawia w tej, a drugi w tamtej intencji - wychodzi z tego jakby nagle były dwie msze.
Albo jeszcze lepiej nie msza jest w intencji, tylko ksiądz (przy tej okazji?!) modli się w intencji.
Mógłby Ksiądz trochę nas w tej kwestii oświecić i skomentować ten proceder?
organik 2008-05-28 20:42
ad "organik 2008-05-28 20:42"
Najpierw trochę teorii: W teologii katolickiej odróżnia się między wartością "opus operatum" (czynność sakramentalna, czyli uobecnienie Ofiary Krzyżowej) a "opus operantis" (czynność obrzędowa, czyli modlitwa kapłana wraz z ludem).
Nawet jeśli Msza jest koncelebrowana, jest to tylko jedna Msza św. pod względem obydwu wartości. Mnożenie koncelebransów tego nie zmienia. Aczkolwiek pod względem obrzędowym, tzn. pod względem bardziej uroczystego charakteru - abstrahując od nadużyć niegodnych Eucharystii - jest czymś więcej niż Msza św. celebrowana przez jednego kapłana (analogicznie do różnicy względem Mszy św. z asystą). Pod tym samym względem jednak koncelebra ma jednak mniejszą wartość od sumy Mszy św., które sprawowaliby kapłani osobno, jako że "opus operantis" jednej Mszy, nawet koncelebrowanej, jest mniejsze.
x. D. 2008-05-29 12:19
c.d.
Prawo kościelne zezwala na łączenie intencyj w koncelebrze. Uzasadnieniem teologicznym jest, że każda Msza św. pod względem "opus operatum" ma nieskończoną wartość. Tutaj budzi jednak zastrzeżenia lekceważenie "opus operantis", czyli zasługująca wartość obrzędów i modlitwy. Można się w tym dopatrzeć cech myślenia luterańskiego (odrzucanie wartości uczynków). Innymi słowy: koncelebra pomniejsza "opus operantis", czyli działalność Kościoła w liturgii.
Owszem może się zdarzyć, że staranna i pobożna koncelebra ma większą wartość niż suma niedbałych celebracyj indywidualnych (znam przypadki, gdy Msza trwa poniżej 20 minut...). Tym niemniej chodzi o regułę. Zaś środkiem zaradczym powinna być zwracanie uwagi na staraność celebracyj indywidualnych (regularne szkolenia księży i kontrola zwłaszcza względem rutyniarzy), a nie spędzanie ich do masowych koncelebracyj, bowiem w ten sposób tym bardziej odwykają od staranności w celebrowaniu.
x. D. 2008-05-29 12:30
x. D. napisał: "Masoni [...] stają w jednym rzędzie z prawowiernymi kapłanami. [...] Masoneria to w gruncie rzeczy sekta satanistyczna, [...] Nie ma dla nich większej [...] "przyjemności" jak bezczeszczenie świętości, i to w sposób niezdemaskowany."
W zwiazku z powyższą wypowiedzia chciałbym Księdza spytać, jak wielu księży najniższego szczebla w hierarchii, tzn. proboszczów i wikarych - może obecnie byc w Polsce masonami? Nie pytam o biskupów, bo to to jednak odbrębna kwestia, niejako innego kalibru. Pytam o zjawisko czynnego zmasonizowania duchowieństwa polskiego w kontekście zakonczenia nomowskiej modlitwy po embolizmie (...i doprowadź go do PEŁNEJ jednoności), którego brzmienie o. B. Huculak przypisał masonerii własnie (por. tenże, Słowo o jedności Katolickiego Kościoła Chrystusowego, Kraków 1995, s. 29 n.). Oczywiście, nie jest to jedyny ślad ingerencji masońskiej w polską - akurat - wersję NOM, ale bardzo znamienny z racji doktryny głoszonej przez tę sektę.
Leliwita 2008-06-02 08:05
Bracia, Ofiara Chrystusa jest stale i wszędzie tylko jedna. Uobecnia sie i aktualizuje, ale nadal jako jedna, przez każdego kapłana, wypowiadającego Chrystusowe słowa konsekracji, niezależnie czy w pojedynkę, czy we wspólnocie kapłanów.
Zastrzeżenia wobec wielkich koncelebracji wynikają z braku czytelnego znaku bezpośredniego związku celebransa z postaciami Sakramentu: słowa \\\"to jest\\\" sugerują bliskość między kapłanem a chlebem i winem, a potem Ciałem i Krwią Pańską.
Innych zastrzeżeń wobec koncelebry nie ma!
trad 2008-06-11 15:22
trad napisał: Innych zastrzeżeń wobec koncelebry nie ma!
Przecież nie chodził o koncelebrę jako taka lecz o MASOWĄ koncelebrę, dodajmy - równiez masowe msze, które badrziej przypominają masowe spędy, których źródłem nie jest pobożność lecz czysto naturalistyczne czynniki socjopsychiczne (vide zjawosko santosubityzmu, "zostańznamizmu" itp., które z prawdziwa religia katolicka nie mają nic wspólnego. A przy okazji: powracającego z wygnania Św. Atanazego Wielkiego witało wzdłuż drogi do Aleksandrii ponad 1,5 miliona ludzi, prawdziwych, nieogłupionych katolików tamtego czasu, ludzi, którzy dobrze umieli odróżnić prawdziwego pasterza od wilka w owczej skórze a religię katolicką od arianizmu. Zresztą, gdzie te czasy, gdy na bazarach od Konstantynopola poprzez Antiochie po Aleksandrię nawet przekupnie rozprawiali o Bóstwie naszego Pana Jezusa Chrystusa i Przenajświętszej Trójcy?
Leliwita 2008-06-19 09:59
Masz wiadomość???
Masz ciekawą wiadomość, pomysł na ankietę lub link do intersującego tekstu?
Chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami fidelitas.pl...
Internetowy Serwis Fidelitas.pl - Religia * Kultura * Społeczeństwo