Abp Amato o dokumencie w sprawie "małżeństw" homoseksualnych (wywiad)
Radio Watykańskie przeprowadziło wywiad z ks. abp. Angelo Amato, sekretarzem Kongregacji Nauki Wiary, który wraz z kard. Josephem Ratzingerem podpisał dokument "Uwagi dotyczące projektów legalizacji prawnej związków między osobami homoseksualnymi".
Oto, co powiedział ks. abp:
„Wydaje mi się, że jest ich trzy. Przede wszystkim potwierdzono istotne znamiona małżeństwa, które oparte jest na wzajemnym uzupełnianiu się obojga płci. Jest to prawda naturalna, potwierdzona też przez objawienie. Na tej podstawie mężczyzna i kobieta urzeczywistniają wspólnotę dwojga osób. Przez nią uczestniczą w szczególny sposób w dziele stwórczym Boga, przyjmując i wychowując nowe życie. Nie ma żadnych podstaw do upodabniania i ustalania analogii między związkami homoseksualnymi a planem Bożym co do małżeństwa i rodziny. Małżeństwo jest święte. Natomiast relacje homoseksualne sprzeciwiają się naturalnemu prawu moralnemu i ze swej istoty są nieuporządkowane”.
Czy nie grozi to dyskryminowaniem homoseksualistów?
„Kościół – jak to już wiemy z jego licznych dokumentów – respektuje mężczyzn i kobiety o tendencjach homoseksualnych. Zachęca ich, by żyli zgodnie z prawem Bożym w czystości. Należy przypomnieć, że skłonność homoseksualna sama w sobie jest obiektywnie nieuporządkowana, a praktyki homoseksualne są grzechami ciężkimi przeciwko czystości”.
Jakie są dwa pozostałe zasadnicze punkty opublikowanego dziś dokumentu?
„Drugi punkt dotyczy postawy, jaką należy zająć wobec związków homoseksualnych. W odniesieniu do nich władze cywilne przyjmują trojaką postawę: albo tolerowania ich, albo legalizacji, albo ich rzeczywistego równouprawnienia z małżeństwem we właściwym tego słowa znaczeniu, dając im nawet możliwość adoptowania dzieci. Wobec polityki tolerancji katolik jest wezwany, by zjawisko to uznać za niemoralne. Ma on domagać się od państwa, by utrzymywało je w granicach niezagrażających tkance społecznej i nienarażających młodzieży na błędne pojęcia co do płciowości i małżeństwa. Natomiast, wobec legalizacji, czy też wobec rzeczywistego równouprawnienia z małżeństwem heteroseksualnym, obowiązkiem katolika jest wyrazić jasno i w umotywowany sposób swój sprzeciw. Należy też odwoływać się do prawa odmowy posłuszeństwa z pobudek sumienia”.
Jakie są motywy tak zdecydowanej postawy?
„To jest trzeci punkt dokumentu. Obejmuje on różnego typu argumentację – zdroworozsądkową, bio-antropologiczną, społeczną i prawną – która uzasadnia przeciwstawianie się katolików legalizowaniu związków homoseksualnych. Zdrowy rozsądek nie może usprawiedliwiać ustawodawstwa niezgodnego z naturalnym prawem moralnym. Ustanawiając je, państwo nie spełniłoby swego obowiązku ochrony instytucji istotnej dla dobra wspólnego, jaką jest małżeństwo. Czym innym bowiem jest związek homoseksualny jako zjawisko prywatne, czym innym zaś jego legalizacja. Jest to wzorzec życia społecznego, który obniżyłby wartość instytucji małżeństwa i prowadziłby do utraty zdolności postrzegania pewnych zasadniczych wartości moralnych. Ponadto w związkach homoseksualnych brakuje warunków biologicznych i antropologicznych do zaistnienia małżeństwa i rodziny. W przypadku włączenia w nie dzieci, taka adopcja pogwałcałaby ich prawa. Brakowałoby im bowiem odpowiedniego środowiska dla zapewnienia pełnego ludzkiego rozwoju. Ze społecznego punktu widzenia zmieniałoby to pojęcie małżeństwa z jego zadaniem prokreacyjnym i wychowawczym. Byłoby to poważną szkodą dla dobra wspólnego, szczególnie, gdyby wzrósł wpływ tych związków na tkankę społeczną. Wreszcie od strony prawnej, pary małżeńskie zapewniają porządek pokoleń, a zatem działają wybitnie w interesie społecznym. Nie dzieje się tak w przypadku par homoseksualnych”.
Jaka powinna być konkretna postawa polityków katolickich w tej kwestii?
„Jeśli mamy do czynienia z pierwszym projektem ustawy sprzyjającej takiemu uznaniu, katolicki parlamentarzysta ma moralny obowiązek wyrażenia jasno i publicznie, że nie zgadza się z nim, i ma głosować przeciwko takiemu projektowi. Głosowanie za nim byłoby aktem z gruntu niemoralnym. Natomiast, jeśli mamy do czynienia z ustawą już obowiązującą, musi on ujawnić swój opór. Gdyby nie było możliwe uchylenie ustawy, mógłby poprzeć propozycje zmierzające do ograniczenia szkód płynących z takiej ustawy i zmniejszenia jej negatywnych skutków na płaszczyźnie kultury i moralności publicznej. Wszystkim jednak musi być znany jego osobisty opór wobec tego typu ustawodawstwa. Trzeba uniknąć niebezpieczeństwa zgorszenia. Zasada ta została już wyrażona w encyklice Evangelium vitae. Wielkie kultury świata darzyły zawsze ogromnym uznaniem instytucjonalnym nie tyle przyjaźń między ludźmi, co małżeństwo i rodzinę. Stwarzają one bowiem stałe warunki życia, sprzyjające dobru wspólnemu – takiemu jak: rodzenie potomstwa, utrzymanie społeczeństwa przy życiu, wychowanie i wprowadzanie dzieci w społeczeństwo. Jak widać, są to względy wybitnie racjonalne, wiążące się z moralnością społeczną. Dotyczą nie samych tylko katolików, ale całej ludzkości. Cała bowiem ludzkość zgadza się co do tych przesłanek etyki społecznej”.
Księże arcybiskupie, jakie względy przemawiały za koniecznością opracowania tego dokumentu?
„Względy są różnego typu. Są to względy racjonalne, zdroworozsądkowe. Wskazują one na rodzinę jako podstawową komórkę społeczną. Jest to rodzina złożona z mężczyzny i kobiety. Rodzinę tę poparło też później i potwierdziło objawienie chrześcijańskie. Inne względy są typu antropologicznego. Oczywiste jest bowiem, że rodzenie potomstwa ma miejsce w związku heteroseksualnym, a zatem w małżeństwie. To w małżeństwie dokonuje się przyjęcie życia, rozwój życia, troska o życie, wychowywanie życia i kontynuacja życia. Dotyczy to także społeczeństwa jako takiego. To dlatego w dokumencie spotykamy uwagi natury prawnej i również natury społecznej. Temat ten jest dziś w wielu krajach bardzo dyskutowany, przede wszystkim w tak zwanym świecie rozwiniętym. Na przykład w Kanadzie właśnie w tych dniach dyskutuje się na ten temat z prawnego punktu widzenia. Kościół zatem musi przedstawić swe argumenty i motywacje”.
Obiektywną moralność zastępuje się dzisiaj sumieniem indywidualnym, moralnością subiektywną. Dokument uderza w tę modę na subiektywizm w etyce...
„Nikt nie chce negować indywidualnej wolności osobistych wyborów. Są jednak pewne sprawy, których nie można zdawać na osobisty wybór. Proszę pomyśleć o autostradzie. Istnieje nakaz jazdy prawą stroną i wszyscy tak jadą. Ktoś jednak powie: „Z osobistego wyboru chcę jechać lewą stroną, pod prąd”. Czy można pozwolić na taką możliwość? Jak się na to pozwoli, będzie chaos. To bardzo banalny przykład. Jeśli jednak taką „etykę na własną rękę” zastosujemy do rzeczywistości tak poważnych, jak małżeństwo, rodzina, wychowanie dzieci, rodzenie dzieci, społeczeństwo ulegnie rozkładowi. Zatraci się właściwe, naturalne pojęcie rodziny”.
Homoseksualizm szerzy się dziś coraz bardziej. Jakie są tego przyczyny?
„Mogą być bardzo różne. Nam jako katolikom nasza wiara, nasza doktryna pozwala zrozumieć, że zjawisko homoseksualizmu jest ze swej istoty nieuporządkowane. Dlatego Kościół zachęca osoby o takiej skłonności, by trzymały się wskazań wiary, wskazań jego nauczania. Trzeba też stwierdzić, że Kościół proponuje duszpasterstwo takich osób, by niejako przywołać je i przywrócić do właściwych postaw uczuciowych. Jestem przekonany, że istnieją możliwości wychowawcze z tego punktu widzenia”.
Komentarze odzwierciedlają TYLKO i WYŁĄCZNIE opinie komentatorów.
Publikowane komentarze świadczą o wolności debaty, a nie o całkowitej zgodności ich treści z opinią redakcji.
Serwis fidelitas.pl jest przedsięwzięciem całkowicie prywatnym. Publikowane tu materiały nie są miarodajnym odzwierciedleniem stanowisk żadnych środowisk, organizacji czy instytucji.
Masz wiadomość???
Masz ciekawą wiadomość, pomysł na ankietę lub link do intersującego tekstu?
Chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami fidelitas.pl...
Internetowy Serwis Fidelitas.pl - Religia * Kultura * Społeczeństwo