fidelitas.pl Słownika Apologetyczny

  Wtorek, 7 lutego 2012


Strona główna   Minikatechizm   O stronie   Wsparcie dla serwisu   Kontakt   Dokumenty   Liturgia   Wyszukiwarka   Mam wiadomość   Serwisy środowiskowe   Publicystyka   Banery   Zarezerwuj swój podpis   Galerie, zdjęcia, fotorelacje   Ankiety   Kalendarium   Lista przyjaciół Tradycji   Zapiski   Kanały RSS   Słownik Apologetyczny   Forum dyskusyjne (archiwum)


Krucjata Różańcowa za Ojczyznę  




   2006-01-25

Encyklika Benedykta XVI "Deus caritas est"

Benedykt XVI: Bóg jest miłością

Benedykt XVI: Bóg jest miłością

W encyklice "Deus caritas est" ("Bóg jest miłością") Benedykt XVI napisał, że przykazania miłości Boga i miłości bliźniego są bardzo aktualnym przesłaniem w świecie, w którym, jak podkreślił, "z imieniem Bożym łączy się czasami zemstę czy nawet obowiązek

     "W pierwszej mojej encyklice pragnę mówić o miłości, którą Bóg nas napełnia i którą mamy przekazywać innym" - podkreślił papież. "Chcę - dodał - pobudzić świat do nowej, czynnej gorliwości w dawaniu ludzkiej odpowiedzi na Bożą miłość". Pierwsza część dokumentu poświęcona jest różnym wymiarom miłości, także erotycznej, druga zaś mówi o kościelnym wypełnianiu przykazania miłości bliźniego. Papież przypomniał, że Kościół nie może podejmować walki politycznej.
    Pisząc o wielości znaczenia słowa "miłość" Benedykt XVI zauważył: "Miłość między mężczyzną i kobietą, w której ciało i dusza uczestniczą w sposób nierozerwalny i w której przed istotą ludzką otwiera się obietnica szczęścia, pozornie nie do odparcia, wyłania się jako wzór miłości w całym tego słowa znaczeniu, w porównaniu z którym na pierwszy rzut oka każdy inny rodzaj miłości blednie".
    Wiele miejsca papież poświęcił rozważaniom na temat "erosa", czyli miłości między mężczyzną a kobietą, i "agape" - miłości, opartej na wierze.
    Zacytował także Fryderyka Nietzschego, według którego "chrześcijaństwo jakoby dało erosowi do picia truciznę, a chociaż z jej powodu nie umarł, przerodził się w wadę". "W ten sposób filozof niemiecki - podkreślił Benedykt XVI - wyrażał bardzo rozpowszechnione spostrzeżenie: czy Kościół swymi przykazaniami i zakazami nie czyni gorzkim tego, co w życiu jest najpiękniejsze?". Papież zadał pytanie: "Czy chrześcijaństwo rzeczywiście zniszczyło erosa?".
    Przypomniał, że "Stary Testament nie odrzucił erosa jako takiego, ale wypowiedział mu wojnę, jako niszczycielskiemu wypaczeniu, bowiem fałszywe ubóstwienie erosa, które tu ma miejsce, pozbawia go jego godności, czyni go nieludzkim".
    "Prostytutki w świątyni, które mają dawać upojenie boskością, nie są traktowane jako istoty ludzkie i osoby, lecz służą jedynie jako narzędzia do wzniecenia »boskiego szaleństwa«: w rzeczywistości nie są boginiami, lecz osobami ludzkimi, których się nadużywa. Dlatego eros upojony i bezładny nie jest wznoszeniem się, »ekstazą« w kierunku Boskiego, ale upadkiem, degradacją człowieka. Tak więc staje się ewidentnym, że eros potrzebuje dyscypliny, oczyszczenia, aby dać człowiekowi nie chwilową przyjemność, ale pewien przedsmak szczytu istnienia, tej szczęśliwości, do której dąży całe nasze istnienie" - napisał Benedykt XVI.
    Wyraził przekonanie, że "człowiek staje się naprawdę sobą, kiedy ciało i dusza odnajdują się w wewnętrznej jedności".
    Papież przyznał: "Dzisiaj nierzadko zarzuca się chrześcijaństwu, że w przeszłości było przeciwnikiem cielesności; faktycznie, tendencje w tym sensie zawsze były".
    Ostrzegł zarazem: "Sposób gloryfikacji ciała, jakiego dzisiaj jesteśmy świadkami, jest zwodniczy. Eros sprowadzony jedynie do »seksu« staje się towarem, zwykłą »rzeczą«, którą można kupić i sprzedać, co więcej sam człowiek staje się towarem. W rzeczywistości to nie jest wielkie »tak« człowieka dla swojego ciała. Przeciwnie, człowiek uważa teraz ciało i seksualność jedynie jako materialną część samego siebie, którą można używać i można wykorzystywać w sposób wyrachowany".
    Według papieża, miłość jest jedną rzeczywistością, mającą różne wymiary. Refleksji tej towarzyszy ostrzeżenie: "Gdy jednak owe dwa wymiary oddalają się zupełnie od siebie, powstaje karykatura czy w każdym razie ograniczona forma miłości".
    W drugiej części encykliki, noszącej podtytuł "Caritas - dzieło miłości dokonywane przez Kościół jako wspólnotę miłości" Benedykt XVI napisał, że cała działalność Kościoła jest wyrazem miłości, która pragnie całkowitego dobra człowieka.
    "Caritas nie jest dla Kościoła rodzajem opieki społecznej, którą można by powierzyć komu innemu, ale należy do jego natury, jest niezbywalnym wyrazem jego istoty" - przypomniał papież.
    Zauważył, że "od dziewiętnastego wieku wysuwane były zastrzeżenia przeciw działalności charytatywnej Kościoła, rozwijane potem z naciskiem przez myśl marksistowską".
    "Dzieła charytatywne - jałmużna - w rzeczywistości są dla bogatych sposobem pozwalającym uniknąć zaprowadzenia sprawiedliwości i uspokoić sumienia, by zachować ich pozycje, które pozbawiają ubogich ich praw. Zamiast popierać przez poszczególne dzieła miłosierdzia istniejący stan rzeczy, należałoby stworzyć porządek prawny, w którym wszyscy otrzymywaliby swoją część światowych dóbr, a zatem nie potrzebowaliby już dzieł miłosierdzia" - zauważył Benedykt XVI zwracając zarazem uwagę na to, że taka argumentacja nie jest wolna od błędu.
    Podsumowując istotę marksizmu papież wyraził opinię, że "wskazał on w rewolucji światowej i w przygotowaniu do niej panaceum na problemy społeczne: przez rewolucję i następującą po niej kolektywizację środków produkcji; wszystko nagle miało funkcjonować w inny i lepszy sposób". "Ten sen rozwiał się" - podkreślił papież dodając, że w "trudnej sytuacji, w jakiej dziś się znajdujemy również z powodu globalizacji ekonomii, nauka społeczna Kościoła stała się podstawowym wskazaniem proponującym słuszne kierunki".
    "Sprawiedliwość jest celem, a więc również wewnętrzną miarą każdej polityki. Polityka jest czymś więcej niż prostą techniką dla zdefiniowania porządków publicznych: jej źródło i cel znajdują się właśnie w sprawiedliwości, a ta ma naturę etyczną" - napisał Benedykt XVI.
    W rozważaniach poświęconych relacjom między polityką a wiarą stwierdził, że wiara pozwala rozumowi lepiej spełniać jego zadanie i lepiej widzieć to, co jest mu właściwe.
    Papież podkreślił z naciskiem: Katolicka nauka społeczna nie ma zamiaru przekazywać Kościołowi władzy państwa. "Nie chce również - dodał - narzucać tym, którzy nie podzielają wiary, perspektyw i sposobów zachowania, które do niej przynależą. Po prostu chce mieć udział w oczyszczaniu rozumu i nieść pomoc, aby to, co sprawiedliwe, mogło tu i teraz być rozpoznane, a następnie realizowane".
    Benedykt XVI przypomniał, że Kościół nie może podejmować walki politycznej, aby realizować jak najbardziej sprawiedliwe społeczeństwo i nie może stawiać się na miejscu państwa. "Nie może też jednak i nie powinien pozostawać na marginesie w walce o sprawiedliwość" - skonstatował.
    Według papieża, miłość jako caritas zawsze będzie potrzebna i to nawet w najbardziej sprawiedliwym społeczeństwie, bo w każdej sytuacji będzie istniało cierpienie, wymagające pocieszenia i pomocy i zawsze będzie samotność.
    Benedykt XVI ostrzegł, że państwo, które chce zapewnić wszystko i wszystko bierze na siebie, staje się instancją biurokratyczną, nie mogącą zapewnić najistotniejszych rzeczy.
    "Nie państwo, które ustala i panuje nad wszystkim, jest tym, którego potrzebujemy, ale państwo, które dostrzeże i wesprze, w duchu pomocniczości, inicjatywy podejmowane przez różnorakie siły społeczne, łączące w sobie spontaniczność i bliskość z ludźmi potrzebującymi pomocy" - napisał papież.
    W swych rozważaniach nad specyfiką działalności charytatywnej Kościoła zauważył, że musi być ona niezależna od partii i ideologii i nie może być środkiem do prozelityzmu czyli narzucania wiary.
    Encyklikę kończy modlitwa maryjna napisana przez Benedykta XVI.
    (Onet.pl/PAP)

Zobacz również:

Pierwsza encyklika Benedykta XVI już w internecie! (2006-01-25)
Neokatechumenat jednak zignoruje papieskie zalecenia? (2006-01-24)
Benedykt XVI: pierwsza encyklika 25 stycznia (2006-01-18)
„Rzeczpospolita”: porządki Benedykta XVI (2006-01-02)
Benedykt XVI prostuje liturgię neokatechumenatu (treść listu) (2005-12-27)
Papież w camauro wywołał zdziwienie (2005-12-21)
Benedykt XVI w Polsce prawdopodobnie od 8 do 10 maja (2005-12-16)
Niech homoseksualiści nie kształcą kleryków (2005-12-05)
Stolica Apostolska zabroniła wyświęcania homoseksualistów (2005-11-29)
Abp. Dublina: homoseksualizm nie wyklucza z kapłaństwa (2005-11-26)


Komentarze:    Dodaj swój komentarz    Wyślij znajomym   Zarezerwuj podpis komentatora

Regulamin komentarzy w serwisie Fidelitas.pl

Komentarze odzwierciedlają TYLKO i WYŁĄCZNIE opinie komentatorów.
Publikowane komentarze świadczą o wolności debaty, a nie o całkowitej zgodności ich treści z opinią redakcji.

Serwis fidelitas.pl jest przedsięwzięciem całkowicie prywatnym. Publikowane tu materiały nie są miarodajnym odzwierciedleniem stanowisk żadnych środowisk, organizacji czy instytucji.


Nie karmić troli!

Zmień sortowanie komentarzy na: najstarsze od góry.


     Fidelis 2006-02-08 17:32
    Radzę nie wydziwiać, ino po ludzku godać. Nie koniecznie z Katechizmu po góralsku - ale po dzisiejszemu (np. www.katechizm.opoka.org.pl/).
    No chyba, że ma się alergię na kurz młodszy niż 40-letni.
    ultramaryna (ultramaryna_real@wp.pl) 2006-02-14 09:55

     Fidelis 2006-02-08 17:32
    Jak zwykle, myli się pan - jestem po 4-letnim kursie języka łacińskiego na poziomie szkoły średniej. Szok mi z jej powodu nie grozi... podobnie jak z powodu  [ moich oponentów.
    zgorszony      2006-02-14 09:42

     Gratuluje wysokiego poziomu intelektualnego! Widac, ze wie Pan, na czym polega rzetelna dyskusja: co za argumentacja, jakaz blyskotliwosc, zadnej erystyki. Kazdego Pan przekona do swojego stanowiska. Tak trzymac!
    david      2006-02-10 15:01

     david 2006-02-09 14:20
    O czym ja tu mówię? Wyjaśniam; sądzę, iż pejoratywna amelioracja mega-hekatomby apolologetycznej dywersyfikacji destrukcyjności semantycznych sublimuje sensu stricto kohezywną koherencję neoplatońskich aksjomatów orbitalnych metodami stricte uniwersalnymi apokatastazy proto-progenituralnej..., czyli jak mówi stare porzekadło plemiona Mdongo; "Nko-gdzu mba ngag dolang futang, mbe,nku ngo-ngo orang utan."
    No, już prościej się nie da.
    Fidelis      2006-02-09 17:12

     ad Zdzichu: w kulturze katolickiej poglady sie uzasadnia; zechce Pan to uczynic?
    
    ad zgorszony: nie rozumiem w ogole Pana wypowiedzi i podejrzewam, ze Pan nie zrozumial mojej.
    
    ad Fidelis: Pan to juz chyba zapomnial, o czym my tutaj rozprawiamy. Wiec przypominam: NIE MOWLEM NIC o opinii, ze nie ma wiecznego potepienia; moja wypowiedz DOTYCZYLA natomiast tego, ze Milosc jest niezwykle waznym atrybutem Boga (sadze nawet ze jest w pewnym sensie atrybutem fundamentalnym). Bo Pan twierdzil, ze to banal.
    
    Przyznam sie (nikt z Panow nie powiedzial, czy czytal encyklike, ale krytykowac zawsze milo), ze ja nie czytalem jeszce tej encykliki; Ale watpie, by JS Benedykt glosil tam apokatastaze. Pytam wiec Pana Fidelisa: o czym Pan tutaj mowi? Z kim dyskutuje? Cz prypadkiem nie z wlasnymi fantasmagoriami?
    david      2006-02-09 14:20

     Fidelis 2006-02-08 17:32
    Przyjacielu wszystko dobrze napisałeś,ale daruj sobie cytaty z Tuwima,to nie jest Fołks Sztyme tylko Fidelitas.Zjżyj lepiej na stronę o bp.Fellay,doktorant i jego kompanija glanuje tam bractwo.Powiedz im parę słów.Pozdrawiam
    Zaciekawiony lis      2006-02-08 22:37

     zgorszony 2006-02-08 10:04
    Katechizm Kościoła Katolickiego? A z którego roku? Bo ja korzystam z "Apologetyczny Katechizm Katolicki" w opracowaniu ks. Walentego Gadowskiego, wyd. 1932. Może być? Widzę, że łacina wywołuje alergię i szok u "modernistyczno-neokatechumenalnie przeuczonych".
     "A ile ut`ów, jakie cum`y
     Supina, grożne gerundivy!
     I dręczą cię wyjątków tłumy,
     I strasznie jesteś nieszczęśliwy."
     /...../ J. Tuwim
    
    Fidelis      2006-02-08 17:32

     ad david i... Fidelis -- Doprawdy mizerna jest świadomość katechetyczna sprowadzona do kilku "maxym łacińskich". Może by tak, po prostu, zajrzeć co mówi na ten temat Katechizm Kościoła Katolickiego? Czy może wywoła to zbyt silną alergię u "tradycyjnie niedouczonych" - szok informacyjny?
    zgorszony      2006-02-08 10:04

     david 2006-02-06 17:27
    A jak brzmi druga maksyma z głównych prawd wiary? I tak możemy sobie tę piłeczkę do (przymiotnik) śmierci odbijać. Litaniae Sanctorum; Ut animas nostras (...) ab AETERNA DAMNATIONE eripias, te rogamus, audi nos.
    Fidelis      2006-02-07 21:55

     Dawid
    Opowiada pan bzdury jak mało który,zupełnie nie na temat.
    Zdzichu      2006-02-07 20:44

     A Panom rozmiłowanym w prawdach katechizmowych przypominam jeszcze, że ostatnia z głównych prawd wiary brzmi: "Łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna". Skoro tak, to zbawi Panów Bóg nie jako Sędzia sprawiedliwy, ale jako largitor gratiae (pamiętają Panowie Kanon Rzymski???).
    david      2006-02-06 17:27

     Mam identyczne odczucie jak David, że przeprowadzanie ankiety na temat encykliki papieskiej jest co najmnie niesmaczne i głupie!W Ewangeli i w nauce patrystycznej Kościoła nie ma tematów takich sobie, gdyż wszystkie skupiają sie czy dochodzą do Boga. Ta mania głupawych ankiet prowadzona przez niemyslących dziennikarzy czy pseudo dziennikarzy na portalach ONET itp. niepowinna byc wzorem dla Pana Operacza!
    A encyklika jest wspaniała bo napisana przez mądrego człowieka i przy udziale Ducha św. Amen.
    ABantek      2006-02-04 18:28

     Przejrzałem sobie właśnie wypowiedzi Panów i myślę sobie (zwłaszcza o Panu fidelisie i zaciekawionym lisie): ciekawe, kto z Panów w ogóle przeczytał encyklikę Ojca Św., bo wypowiadacie się o niej Panowie z dużą swobodą, jakbyście jej treść już dobrze poznali i przemyśleli. Dodać mi też wypada, że biedny był chyba ten święty Jan, skoro takie banały pisał w swoim liście - tylko o tej Bożej miłości... a tak na poważnie: współczuję tym, którzy mówią, że prawda o Bogu-Miłości to banał. Bardzo współczuję. I radzę zapoznać się z Ewangelią.
    
    I jeszcze słowo dla Pana Operacza: widzę, że podtrzymuje Pan swoją nową praktykę robienia ankiet. Tym razem zamiast wróżenia z fusów o przyszłości Neokatechumenatu zaproponował nam Pan ocenianie encykliki Ojca Świętego (np. "Taka sobie"). Bardzo to katolickie.
    david      2006-02-04 16:28

     Zaciekawiony lis Fidelis --- No tak, teraz nie pozostaje nic innego, jak udawać niekumatego. Ciekawe, ile czasu na "wydoroślenie" dajecie JŚ Benedyktowi XVI?
    P.S. Jako dedykacja niechaj posłuży cytat: Mk 10,15 "Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego."
    zaciekawiony`      2006-02-02 09:18

     Zaciekawiony lis 2006-01-29 21:27
    A ja powodowany chrześcijańską MIŁOŚCIĄ (let alone my good manners) chciałem być miły, nie stresować młodego człowieka, wybaczyć mu wszystkie delikatnie mówiąc leksykalne niezręczności, ... pozdrowiłem grzecznie, a tu... Trudno. Maxima debetur puero tolerantia. Mimo wsystko dalej wybaczam jak przypalany w ogrodach Cezara Glaucus Hilonowi (cf. Quo Vadis). Do zaciekawionego lisa; dziękuję przyjacielu, nadmiar łask, nie zasłużyłem...
    Fidelis      2006-01-29 23:58

     Fidelisowi
    Drogi bracie ,nie wiem jak Ty ,ale ja odnoszę dziwne wrażenie ,że przeceniliśmy naszego rozmówcę "Zaciekawionego",mam pomysł,dajmy mu czas na to by wydoroślał,powiedzmy za sześć lat,jak mu stuknie osiemnastka,spoważnieje,wtedy spróbujemy znów z nim podyskutować.Pozdrawiam Cię serdecznie ,miło czytać teksty Twojego autorstwa.
    Zaciekawiony lis      2006-01-29 21:27

     Fidelis 2006-01-28 13:06
    Naplótł pan bzdur, a teraz się wycofuje - bardzo wygodne rozwiązanie. Zanim pan coś napisze, radzę wpierwej dobrze sprawę przemyśleć.
    zaciekawiony`      2006-01-29 09:58

     p.s. A kto panu takich głupot naopowiadał iż "należy Boga postrzegać jako kogoś,kto toleruje zło,bo on tylko potrafi kochać". Trzeba być "mocno tendencyjnym", albo "mocno niedouczonym" by tak odczytać przesłanie Ewangelii.
    zaciekawiony`      2006-01-29 09:56

     Zaciekawiony lis 2006-01-28 15:19
    Myli się pan - mówi się, i to dużo. Trzeba tylko umieć słuchać. Po za tym, skutki widzi każdy człowiek na codzień w postaci cierpienia całego świata spowodowanego grzechem ludzkim. Mądrej głowie dość dwie słowie.
    zaciekawiony`      2006-01-29 09:52

     Zaciekawiony 2006-01-28 12:05
     Nie neguję tego, co tu pan napisał,to wszystko prawda,chodzi mi jednak o coś innego.Ja i Fidelis próbujemy zwrócić uwagę na fakt,że dziś mówi się jedynie o Bożym Miłosierdziu a milczy się na temat skutków tego,co może nas spotkać,gdy wzgardzimy Jego Miłosierdziem.Chodzi tu o piekło,wieczne zatracenie.Obecnie jest to temat tabu na ambonach,to proszę pana jest na szkodę dusz.Wyobraźmy sobie sytuację,gdy ktoś chory na raka,słyszy od lekarzy,że wszystko gra i,że napewno wszystko dobrze się skończy.Nikt mu nie mówi,że umrze,nikt nie próbuje go leczyć,wszyscy tylko się uśmiechają i klepią po plecach.Tak jest z przemilczaniem nauki o Bożej Sprawiedliwości i eschatologii.Mówi się,że grzech jest tak straszny,że nie mamy pojęcia jak bardzo obraża Sprawiedliwość Bożą.Pismo święte mówi;"Straszno jest wpaść w ręce Boga Żywego"(swobodny cytat)Także nie należy Boga postrzegać jako kogoś,kto toleruje zło,bo on tylko potrafi kochać.Pozdrawiam
    Zaciekawiony lis      2006-01-28 15:19

     Zaciekawiony lis 2006-01-28 10:15
    I to właśnie cały czas miałem na myśli;
    "HAEC EST ENIM CHARITAS DEI UT MANDATA EIUS CUSTODIAMUS!!!
    W przeciwnym razie ciągłe klepanie, że Bóg jest miłością bez poparcie tego uczynkami swojego życia zaciemnia cel ostateczny naszego tu na ziemi bytowania. Chodzi mi więc o zachowanie proporcji; miłość boża - tak, ale obawa przed sądem Jego - również. O tym ostatnim mało ostatnio słyszę. Proponuję zakończyć nasz amatorski spór zgodnie z zasadą; Filioli, diligite alterutrum. Obydwu panów pozdrawiam i gratias vobis plurimas pro attentione vestra ago.
    Fidelis      2006-01-28 13:06

     Zaciekawiony lis 2006-01-28 10:15
    Dla świadomych chrześcijan jest oczywiste, iż sprawiedliwość boża jest pochodną miłości. Znajomość Katechizmu prowadzi do takiego wniosku.
    Jedyną modlitwą jakiej nauczył nas Zbawiciel jest Modlitwa Pańska - jak łatwo zauważyć nie mówimy w niej "Sędzio nasz...", "Królu nasz...", "Panie nasz..." ani nawet "Boże nasz...". Zbawiciel objawił światu Boga jako Kochającego Ojca - to największy SKARB KOŚCIOŁA. Jest to Ojciec jednak zdecydowanie odmienny od ziemskiego - ale to temat zbyt szeroki, by go tu podejmować...
    zaciekawiony`      2006-01-28 12:05

     Zaciekawiony 2006-01-28 00:32
    Szanowny Pan Fidelis(którego pozdrawiam),ma rację.Mówienie o Bogu tylko jako Miłości lub Miłosierdziu jest banalne i demagogiczne.Niestety również fatalne w skutkach.Owszem Bóg jest Miłością i Miłosierdziem,ale jest też Sędzią sprawiedliwym,który za dobro wynagradza a za zło karze.Tak więc nie wiadomo,czyje wypowiedzi są "irracjonalne".Zachęcam do częstszego zaglądania do katechizmu."Gdybyś milczał,nadal byłbyś filozofem".Moje uszanowanie!
    Zaciekawiony lis      2006-01-28 10:15

     Fidelis 2006-01-27 17:05 Czy pan rozumie pojęcie "pytanie retoryczne"?
    P.S. Ktoś, dla kogo określenie Boża Miłość czy zdanie "Bóg jest Miłością" jest banałem - dla mnie nie jest godzien miana chrześcijanina. Za to pasuje do niego określenie z 1Kor 13,1. To właśnie tacy ludzie, nie widząc treści stojącej za tą oczywistą prawdą, czynią ją banałem i spychają poza granice świadomości - czyniąc tym samym swą "wiarę" bezcelową, irracjonalną.
    Dla przypomnienia - miłość jest najwyższą cnotą teologalną, najważniejszym przymiotem Boga, najdoskonalej opisującym Jego naturę. Miłość jest jedynym rzeczywistym celem bytowania człowieka. Z niej wypływają wszystkie przykazania. Człowiek nie zna słowa bardziej odpowiadającego rzeczywistości bożej - dla wielu jest to szokiem, z którego nie może się otrząsnąć - stąd zapewne konieczność przypomnienia dostrzeżona przez JŚ Benedykta XVI. Insynuacje o "posoborowym nauczaniu" - pominę milczeniem jako irracjonalne i pozbawione krztyny rzetelności.
    zaciekawiony`      2006-01-28 00:32

     Otóż, drodzy, wasz sługa czytał list okólny naszego Ojca Św. i przyuważył był iż w wersji łacińskiej, która ma nadzieję jest wiążącą, Jego Świętobliwość pisze w pluralis maiestaticus - i chwała Mu za to - natomiast nieznany z nazwiska tłomacz polski (francuski, angielski...) wyraża przykładowe "Pontificatus Nostri primo" jako "w pierwszym roku mego pontyfikatu". Co oczywiście jest błędem. Czemu tak się starają "unowocześnić" Ojca naszego? Przeszkadza im tradycyjna forma? Wasz sługa jako tłumacz, co prawda zmuszony do pracy przekładowej, uważa to za niedopuszczalne, za krzywdę wyrządzoną dostojnemu Autorowi. Co za tłuk się za to wziął? A przecie użycie owego "My" tylko by się przyczyniło do zwiększenia szacunku wobec SSmi Dni nostri Papae. Wobec odzwyczajenia się od przynajmniej, delikatnie pisząc, autogodności papieskiej... To temat dla pp. sedewakantystów. Tyle wpisał by ostrzec przed czytaniem ojczystego przekładu!!
    Leśny      2006-01-27 22:44

     zaciekawiony` 2006-01-27 10:19
    Zadając infantylne pytanie "Czy miłość Boża panu nie wystarcza?" ośmiesza pan nie tylko siebie ale i cały Kościół, który naucza(ł) również wielu innych, rzadko już teraz przypominanych prawd. O implikacji powszechnego zbawienia z miłości Bożej nie trzeba wcale wyczytywać. Wystarczy wsłuchać się w posoborowe nauczanie w którym unika się mówienia o rzeczach ostatecznych, sądzie, piekle a zastępuje się je fałszywym optymizmem i pewnością zbawienia oraz nieskończonym miłosierdziem dobrego Boga. A jak żyje świat? Widać gołym okiem. Trudno nam się będzie porozumieć ponieważ moja "ignorancja katechetyczna" zaczęła się w r. 1954 (sic) kiedy przygotowywałem się do 1-ej Kom. Św. i kiedy to rodzice i siostra katechetka uczyli jak żyć by się to ludziom i Bogu podobało, i jak uniknąć kary wiecznej. A mówienie, że Bóg jest miłością to truizm, ckliwy banał i zwykłe cliche, co nie przeszkadza, żeby pan pozostał zaciekawiony a ja fidelis.
    Fidelis      2006-01-27 17:05

     A Hans Küng powiedział dla La Stampy, że ta encyklika jest "pozytywnym znakiem" oraz, że następna powinna traktowac o "strukturach sprawiedliwości wewnątrz Kościła" oraz o relacjach Watykanu z teologami kwestonującymi katolickie nauczanie.
    Czytelnik      2006-01-27 13:21

     Fidelis 2006-01-26 21:52 Proszę się nie ośmieszać takimi wypowiedziami. Ośmieszają one nie tylko pana, lecz także Kościół w całości - skoro jest pan jego członkiem. Pytanie było oczywiście retoryczne, nie spodziewałem się nawet, iż można na nie odpowiedzieć i to negatywnie! Niewiarygodna ignorancja katechetyczna.
    P.S. To, iż Bóg jest miłością w ŻADEN SPOSÓB nie implikuje POWSZECHNEGO ZBAWIENIA - co łaskaw był pan w sposób infantylny wywnioskować. Ciekawe gdzie pan to wyczytał?
    zaciekawiony`      2006-01-27 10:19

     Pan Adam Wielomski
    
    Panie Adamie,jestem pod pozytywnym wrażeniem pańskich publikacji w "Myśli Polskiej",może z wyjątkiem jednego,w którym przecenia Pan zalety obecnego pontyfikatu,mam nadzieję,że już Pan ochłonął.Pozdrawiam,zacietrzewiony lefebvrysta
    Janusz Z.      2006-01-26 22:35

     zaciekawiony` 2006-01-26 16:07
    "Zdaje się, że nic więcej do szczęścia (niż miłość Boża) nie potrzeba."
    Czyżby? Czyli hulaj dusza piekła nie ma. No, mógłbym się jeszcze dowiedzieć, że Pan Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza a za złe karze, bowiem judicabit vivos et mortuos, ale to już takie nie modne, przedsoborowe...Bojażń Boża?, wieczne potępienie? męki piekielne?...średniowiecze.
    OK. Bóg jest miłością i wszyscy będziemy zbawieni. Wchodzę w to. Więcej do szczęścia nie potrzeba. Idę z postępem.
    Fidelis      2006-01-26 21:52

     Fidelis 2006-01-26 00:14
    A czegoż to chciałby się pan dowiedzieć? Jakiej nowej wiadomości? Czy miłość Boża panu nie wystarcza? Zdaje się, że nic więcej do szczęścia nie potrzeba?
    zaciekawiony`      2006-01-26 16:07

     re Fidelis 2006-01-26 00:14
    
    tylko, że pan nie jesteś całą ludzkością a Benedykt XVI ma rację, że dziś każdy się podpiera miłością i mało jest słów, które zostały tak zszargane jak miłość. Może więc papież zaczyna swoją ofensywę od przywracania wartości podstawowych dla naszej cywilizacji słów?
    łacinnik      2006-01-26 12:07

     Tak, liczyłem, że okrągła rocznica zakończenia obrad nieszczęsnego SV II zachęci Ojca Świętego do rozważań nad tym problemem, np. kwestii czytania konstytucji soborowych - duszpasterskich- w świetle Tradycji.
    Adam Wielomski      2006-01-26 09:14

     Kościół RK przeżywa ostry kryzys; pustoszeją kościoły, na tzw zachodzie wiele świątyń z braku wiernych zamienia się w muzealne pomniki lub dyskoteki, społeczeństwa ulegają postępującej gangrenie hedonizmu, pornografii, materializmu, indyferentyzmu religijnego, panuje powszechne zagubienie i brak wizji w nadprzyrodzony cel życia,... żeby nie popadać w zbytni patos; statek tonie.... a ja dowiaduję się, o czym dobrze wiem, że Bóg jest miłością. To pięknie, ale czuję się trochę zawiedziony.
    Fidelis      2006-01-26 00:14

     "Dzisiaj nierzadko zarzuca się chrześcijaństwu, że w przeszłości było przeciwnikiem cielesności; faktycznie, tendencje w tym sensie zawsze były"
    Może dlatego, że KK posłuchał Św. Pawła, a nie mądrych tego świata; 1 Kor, cyt.: "Ze względu na niebezpieczeństwo rozpusty niech każdy ma swoją żonę...tym którzy owdowieli, mówię: dobrze będzie, jeśli pozostaną jak i ja."
    sh      2006-01-25 19:00

     Jednych rażą beciki, innych rażą  [... Jednak jedno i drugie do życia nie wystarczy, nie ma co bić piany.
    Z.      2006-01-25 15:32

     Wspaniale!!
    
    Ojciec Święty pamiętał nawet o naszych obecnych "becikowych" soc-rządach:
    
    "Państwo, które chce zapewnić wszystko, które wszystko przyjmuje na siebie, w końcu staje się instancją biurokratyczną, nie mogącą zapewnić najistotniejszych rzeczy, których człowiek cierpiący – każdy człowiek – potrzebuje: pełnego miłości osobistego oddania."
    Piotr Koc      2006-01-25 14:43

Zmień sortowanie komentarzy na: najnowsze od góry


     Wspaniale!!
    
    Ojciec Święty pamiętał nawet o naszych obecnych "becikowych" soc-rządach:
    
    "Państwo, które chce zapewnić wszystko, które wszystko przyjmuje na siebie, w końcu staje się instancją biurokratyczną, nie mogącą zapewnić najistotniejszych rzeczy, których człowiek cierpiący – każdy człowiek – potrzebuje: pełnego miłości osobistego oddania."
    Piotr Koc      2006-01-25 14:43

     Jednych rażą beciki, innych rażą  [... Jednak jedno i drugie do życia nie wystarczy, nie ma co bić piany.
    Z.      2006-01-25 15:32

     "Dzisiaj nierzadko zarzuca się chrześcijaństwu, że w przeszłości było przeciwnikiem cielesności; faktycznie, tendencje w tym sensie zawsze były"
    Może dlatego, że KK posłuchał Św. Pawła, a nie mądrych tego świata; 1 Kor, cyt.: "Ze względu na niebezpieczeństwo rozpusty niech każdy ma swoją żonę...tym którzy owdowieli, mówię: dobrze będzie, jeśli pozostaną jak i ja."
    sh      2006-01-25 19:00

     Kościół RK przeżywa ostry kryzys; pustoszeją kościoły, na tzw zachodzie wiele świątyń z braku wiernych zamienia się w muzealne pomniki lub dyskoteki, społeczeństwa ulegają postępującej gangrenie hedonizmu, pornografii, materializmu, indyferentyzmu religijnego, panuje powszechne zagubienie i brak wizji w nadprzyrodzony cel życia,... żeby nie popadać w zbytni patos; statek tonie.... a ja dowiaduję się, o czym dobrze wiem, że Bóg jest miłością. To pięknie, ale czuję się trochę zawiedziony.
    Fidelis      2006-01-26 00:14

     Tak, liczyłem, że okrągła rocznica zakończenia obrad nieszczęsnego SV II zachęci Ojca Świętego do rozważań nad tym problemem, np. kwestii czytania konstytucji soborowych - duszpasterskich- w świetle Tradycji.
    Adam Wielomski      2006-01-26 09:14

     re Fidelis 2006-01-26 00:14
    
    tylko, że pan nie jesteś całą ludzkością a Benedykt XVI ma rację, że dziś każdy się podpiera miłością i mało jest słów, które zostały tak zszargane jak miłość. Może więc papież zaczyna swoją ofensywę od przywracania wartości podstawowych dla naszej cywilizacji słów?
    łacinnik      2006-01-26 12:07

     Fidelis 2006-01-26 00:14
    A czegoż to chciałby się pan dowiedzieć? Jakiej nowej wiadomości? Czy miłość Boża panu nie wystarcza? Zdaje się, że nic więcej do szczęścia nie potrzeba?
    zaciekawiony`      2006-01-26 16:07

     zaciekawiony` 2006-01-26 16:07
    "Zdaje się, że nic więcej do szczęścia (niż miłość Boża) nie potrzeba."
    Czyżby? Czyli hulaj dusza piekła nie ma. No, mógłbym się jeszcze dowiedzieć, że Pan Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza a za złe karze, bowiem judicabit vivos et mortuos, ale to już takie nie modne, przedsoborowe...Bojażń Boża?, wieczne potępienie? męki piekielne?...średniowiecze.
    OK. Bóg jest miłością i wszyscy będziemy zbawieni. Wchodzę w to. Więcej do szczęścia nie potrzeba. Idę z postępem.
    Fidelis      2006-01-26 21:52

     Pan Adam Wielomski
    
    Panie Adamie,jestem pod pozytywnym wrażeniem pańskich publikacji w "Myśli Polskiej",może z wyjątkiem jednego,w którym przecenia Pan zalety obecnego pontyfikatu,mam nadzieję,że już Pan ochłonął.Pozdrawiam,zacietrzewiony lefebvrysta
    Janusz Z.      2006-01-26 22:35

     Fidelis 2006-01-26 21:52 Proszę się nie ośmieszać takimi wypowiedziami. Ośmieszają one nie tylko pana, lecz także Kościół w całości - skoro jest pan jego członkiem. Pytanie było oczywiście retoryczne, nie spodziewałem się nawet, iż można na nie odpowiedzieć i to negatywnie! Niewiarygodna ignorancja katechetyczna.
    P.S. To, iż Bóg jest miłością w ŻADEN SPOSÓB nie implikuje POWSZECHNEGO ZBAWIENIA - co łaskaw był pan w sposób infantylny wywnioskować. Ciekawe gdzie pan to wyczytał?
    zaciekawiony`      2006-01-27 10:19

     A Hans Küng powiedział dla La Stampy, że ta encyklika jest "pozytywnym znakiem" oraz, że następna powinna traktowac o "strukturach sprawiedliwości wewnątrz Kościła" oraz o relacjach Watykanu z teologami kwestonującymi katolickie nauczanie.
    Czytelnik      2006-01-27 13:21

     zaciekawiony` 2006-01-27 10:19
    Zadając infantylne pytanie "Czy miłość Boża panu nie wystarcza?" ośmiesza pan nie tylko siebie ale i cały Kościół, który naucza(ł) również wielu innych, rzadko już teraz przypominanych prawd. O implikacji powszechnego zbawienia z miłości Bożej nie trzeba wcale wyczytywać. Wystarczy wsłuchać się w posoborowe nauczanie w którym unika się mówienia o rzeczach ostatecznych, sądzie, piekle a zastępuje się je fałszywym optymizmem i pewnością zbawienia oraz nieskończonym miłosierdziem dobrego Boga. A jak żyje świat? Widać gołym okiem. Trudno nam się będzie porozumieć ponieważ moja "ignorancja katechetyczna" zaczęła się w r. 1954 (sic) kiedy przygotowywałem się do 1-ej Kom. Św. i kiedy to rodzice i siostra katechetka uczyli jak żyć by się to ludziom i Bogu podobało, i jak uniknąć kary wiecznej. A mówienie, że Bóg jest miłością to truizm, ckliwy banał i zwykłe cliche, co nie przeszkadza, żeby pan pozostał zaciekawiony a ja fidelis.
    Fidelis      2006-01-27 17:05

     Otóż, drodzy, wasz sługa czytał list okólny naszego Ojca Św. i przyuważył był iż w wersji łacińskiej, która ma nadzieję jest wiążącą, Jego Świętobliwość pisze w pluralis maiestaticus - i chwała Mu za to - natomiast nieznany z nazwiska tłomacz polski (francuski, angielski...) wyraża przykładowe "Pontificatus Nostri primo" jako "w pierwszym roku mego pontyfikatu". Co oczywiście jest błędem. Czemu tak się starają "unowocześnić" Ojca naszego? Przeszkadza im tradycyjna forma? Wasz sługa jako tłumacz, co prawda zmuszony do pracy przekładowej, uważa to za niedopuszczalne, za krzywdę wyrządzoną dostojnemu Autorowi. Co za tłuk się za to wziął? A przecie użycie owego "My" tylko by się przyczyniło do zwiększenia szacunku wobec SSmi Dni nostri Papae. Wobec odzwyczajenia się od przynajmniej, delikatnie pisząc, autogodności papieskiej... To temat dla pp. sedewakantystów. Tyle wpisał by ostrzec przed czytaniem ojczystego przekładu!!
    Leśny      2006-01-27 22:44

     Fidelis 2006-01-27 17:05 Czy pan rozumie pojęcie "pytanie retoryczne"?
    P.S. Ktoś, dla kogo określenie Boża Miłość czy zdanie "Bóg jest Miłością" jest banałem - dla mnie nie jest godzien miana chrześcijanina. Za to pasuje do niego określenie z 1Kor 13,1. To właśnie tacy ludzie, nie widząc treści stojącej za tą oczywistą prawdą, czynią ją banałem i spychają poza granice świadomości - czyniąc tym samym swą "wiarę" bezcelową, irracjonalną.
    Dla przypomnienia - miłość jest najwyższą cnotą teologalną, najważniejszym przymiotem Boga, najdoskonalej opisującym Jego naturę. Miłość jest jedynym rzeczywistym celem bytowania człowieka. Z niej wypływają wszystkie przykazania. Człowiek nie zna słowa bardziej odpowiadającego rzeczywistości bożej - dla wielu jest to szokiem, z którego nie może się otrząsnąć - stąd zapewne konieczność przypomnienia dostrzeżona przez JŚ Benedykta XVI. Insynuacje o "posoborowym nauczaniu" - pominę milczeniem jako irracjonalne i pozbawione krztyny rzetelności.
    zaciekawiony`      2006-01-28 00:32

     Zaciekawiony 2006-01-28 00:32
    Szanowny Pan Fidelis(którego pozdrawiam),ma rację.Mówienie o Bogu tylko jako Miłości lub Miłosierdziu jest banalne i demagogiczne.Niestety również fatalne w skutkach.Owszem Bóg jest Miłością i Miłosierdziem,ale jest też Sędzią sprawiedliwym,który za dobro wynagradza a za zło karze.Tak więc nie wiadomo,czyje wypowiedzi są "irracjonalne".Zachęcam do częstszego zaglądania do katechizmu."Gdybyś milczał,nadal byłbyś filozofem".Moje uszanowanie!
    Zaciekawiony lis      2006-01-28 10:15

     Zaciekawiony lis 2006-01-28 10:15
    Dla świadomych chrześcijan jest oczywiste, iż sprawiedliwość boża jest pochodną miłości. Znajomość Katechizmu prowadzi do takiego wniosku.
    Jedyną modlitwą jakiej nauczył nas Zbawiciel jest Modlitwa Pańska - jak łatwo zauważyć nie mówimy w niej "Sędzio nasz...", "Królu nasz...", "Panie nasz..." ani nawet "Boże nasz...". Zbawiciel objawił światu Boga jako Kochającego Ojca - to największy SKARB KOŚCIOŁA. Jest to Ojciec jednak zdecydowanie odmienny od ziemskiego - ale to temat zbyt szeroki, by go tu podejmować...
    zaciekawiony`      2006-01-28 12:05

     Zaciekawiony lis 2006-01-28 10:15
    I to właśnie cały czas miałem na myśli;
    "HAEC EST ENIM CHARITAS DEI UT MANDATA EIUS CUSTODIAMUS!!!
    W przeciwnym razie ciągłe klepanie, że Bóg jest miłością bez poparcie tego uczynkami swojego życia zaciemnia cel ostateczny naszego tu na ziemi bytowania. Chodzi mi więc o zachowanie proporcji; miłość boża - tak, ale obawa przed sądem Jego - również. O tym ostatnim mało ostatnio słyszę. Proponuję zakończyć nasz amatorski spór zgodnie z zasadą; Filioli, diligite alterutrum. Obydwu panów pozdrawiam i gratias vobis plurimas pro attentione vestra ago.
    Fidelis      2006-01-28 13:06

     Zaciekawiony 2006-01-28 12:05
     Nie neguję tego, co tu pan napisał,to wszystko prawda,chodzi mi jednak o coś innego.Ja i Fidelis próbujemy zwrócić uwagę na fakt,że dziś mówi się jedynie o Bożym Miłosierdziu a milczy się na temat skutków tego,co może nas spotkać,gdy wzgardzimy Jego Miłosierdziem.Chodzi tu o piekło,wieczne zatracenie.Obecnie jest to temat tabu na ambonach,to proszę pana jest na szkodę dusz.Wyobraźmy sobie sytuację,gdy ktoś chory na raka,słyszy od lekarzy,że wszystko gra i,że napewno wszystko dobrze się skończy.Nikt mu nie mówi,że umrze,nikt nie próbuje go leczyć,wszyscy tylko się uśmiechają i klepią po plecach.Tak jest z przemilczaniem nauki o Bożej Sprawiedliwości i eschatologii.Mówi się,że grzech jest tak straszny,że nie mamy pojęcia jak bardzo obraża Sprawiedliwość Bożą.Pismo święte mówi;"Straszno jest wpaść w ręce Boga Żywego"(swobodny cytat)Także nie należy Boga postrzegać jako kogoś,kto toleruje zło,bo on tylko potrafi kochać.Pozdrawiam
    Zaciekawiony lis      2006-01-28 15:19

     Zaciekawiony lis 2006-01-28 15:19
    Myli się pan - mówi się, i to dużo. Trzeba tylko umieć słuchać. Po za tym, skutki widzi każdy człowiek na codzień w postaci cierpienia całego świata spowodowanego grzechem ludzkim. Mądrej głowie dość dwie słowie.
    zaciekawiony`      2006-01-29 09:52

     p.s. A kto panu takich głupot naopowiadał iż "należy Boga postrzegać jako kogoś,kto toleruje zło,bo on tylko potrafi kochać". Trzeba być "mocno tendencyjnym", albo "mocno niedouczonym" by tak odczytać przesłanie Ewangelii.
    zaciekawiony`      2006-01-29 09:56

     Fidelis 2006-01-28 13:06
    Naplótł pan bzdur, a teraz się wycofuje - bardzo wygodne rozwiązanie. Zanim pan coś napisze, radzę wpierwej dobrze sprawę przemyśleć.
    zaciekawiony`      2006-01-29 09:58

     Fidelisowi
    Drogi bracie ,nie wiem jak Ty ,ale ja odnoszę dziwne wrażenie ,że przeceniliśmy naszego rozmówcę "Zaciekawionego",mam pomysł,dajmy mu czas na to by wydoroślał,powiedzmy za sześć lat,jak mu stuknie osiemnastka,spoważnieje,wtedy spróbujemy znów z nim podyskutować.Pozdrawiam Cię serdecznie ,miło czytać teksty Twojego autorstwa.
    Zaciekawiony lis      2006-01-29 21:27

     Zaciekawiony lis 2006-01-29 21:27
    A ja powodowany chrześcijańską MIŁOŚCIĄ (let alone my good manners) chciałem być miły, nie stresować młodego człowieka, wybaczyć mu wszystkie delikatnie mówiąc leksykalne niezręczności, ... pozdrowiłem grzecznie, a tu... Trudno. Maxima debetur puero tolerantia. Mimo wsystko dalej wybaczam jak przypalany w ogrodach Cezara Glaucus Hilonowi (cf. Quo Vadis). Do zaciekawionego lisa; dziękuję przyjacielu, nadmiar łask, nie zasłużyłem...
    Fidelis      2006-01-29 23:58

     Zaciekawiony lis Fidelis --- No tak, teraz nie pozostaje nic innego, jak udawać niekumatego. Ciekawe, ile czasu na "wydoroślenie" dajecie JŚ Benedyktowi XVI?
    P.S. Jako dedykacja niechaj posłuży cytat: Mk 10,15 "Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego."
    zaciekawiony`      2006-02-02 09:18

     Przejrzałem sobie właśnie wypowiedzi Panów i myślę sobie (zwłaszcza o Panu fidelisie i zaciekawionym lisie): ciekawe, kto z Panów w ogóle przeczytał encyklikę Ojca Św., bo wypowiadacie się o niej Panowie z dużą swobodą, jakbyście jej treść już dobrze poznali i przemyśleli. Dodać mi też wypada, że biedny był chyba ten święty Jan, skoro takie banały pisał w swoim liście - tylko o tej Bożej miłości... a tak na poważnie: współczuję tym, którzy mówią, że prawda o Bogu-Miłości to banał. Bardzo współczuję. I radzę zapoznać się z Ewangelią.
    
    I jeszcze słowo dla Pana Operacza: widzę, że podtrzymuje Pan swoją nową praktykę robienia ankiet. Tym razem zamiast wróżenia z fusów o przyszłości Neokatechumenatu zaproponował nam Pan ocenianie encykliki Ojca Świętego (np. "Taka sobie"). Bardzo to katolickie.
    david      2006-02-04 16:28

     Mam identyczne odczucie jak David, że przeprowadzanie ankiety na temat encykliki papieskiej jest co najmnie niesmaczne i głupie!W Ewangeli i w nauce patrystycznej Kościoła nie ma tematów takich sobie, gdyż wszystkie skupiają sie czy dochodzą do Boga. Ta mania głupawych ankiet prowadzona przez niemyslących dziennikarzy czy pseudo dziennikarzy na portalach ONET itp. niepowinna byc wzorem dla Pana Operacza!
    A encyklika jest wspaniała bo napisana przez mądrego człowieka i przy udziale Ducha św. Amen.
    ABantek      2006-02-04 18:28

     A Panom rozmiłowanym w prawdach katechizmowych przypominam jeszcze, że ostatnia z głównych prawd wiary brzmi: "Łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna". Skoro tak, to zbawi Panów Bóg nie jako Sędzia sprawiedliwy, ale jako largitor gratiae (pamiętają Panowie Kanon Rzymski???).
    david      2006-02-06 17:27

     Dawid
    Opowiada pan bzdury jak mało który,zupełnie nie na temat.
    Zdzichu      2006-02-07 20:44

     david 2006-02-06 17:27
    A jak brzmi druga maksyma z głównych prawd wiary? I tak możemy sobie tę piłeczkę do (przymiotnik) śmierci odbijać. Litaniae Sanctorum; Ut animas nostras (...) ab AETERNA DAMNATIONE eripias, te rogamus, audi nos.
    Fidelis      2006-02-07 21:55

     ad david i... Fidelis -- Doprawdy mizerna jest świadomość katechetyczna sprowadzona do kilku "maxym łacińskich". Może by tak, po prostu, zajrzeć co mówi na ten temat Katechizm Kościoła Katolickiego? Czy może wywoła to zbyt silną alergię u "tradycyjnie niedouczonych" - szok informacyjny?
    zgorszony      2006-02-08 10:04

     zgorszony 2006-02-08 10:04
    Katechizm Kościoła Katolickiego? A z którego roku? Bo ja korzystam z "Apologetyczny Katechizm Katolicki" w opracowaniu ks. Walentego Gadowskiego, wyd. 1932. Może być? Widzę, że łacina wywołuje alergię i szok u "modernistyczno-neokatechumenalnie przeuczonych".
     "A ile ut`ów, jakie cum`y
     Supina, grożne gerundivy!
     I dręczą cię wyjątków tłumy,
     I strasznie jesteś nieszczęśliwy."
     /...../ J. Tuwim
    
    Fidelis      2006-02-08 17:32

     Fidelis 2006-02-08 17:32
    Przyjacielu wszystko dobrze napisałeś,ale daruj sobie cytaty z Tuwima,to nie jest Fołks Sztyme tylko Fidelitas.Zjżyj lepiej na stronę o bp.Fellay,doktorant i jego kompanija glanuje tam bractwo.Powiedz im parę słów.Pozdrawiam
    Zaciekawiony lis      2006-02-08 22:37

     ad Zdzichu: w kulturze katolickiej poglady sie uzasadnia; zechce Pan to uczynic?
    
    ad zgorszony: nie rozumiem w ogole Pana wypowiedzi i podejrzewam, ze Pan nie zrozumial mojej.
    
    ad Fidelis: Pan to juz chyba zapomnial, o czym my tutaj rozprawiamy. Wiec przypominam: NIE MOWLEM NIC o opinii, ze nie ma wiecznego potepienia; moja wypowiedz DOTYCZYLA natomiast tego, ze Milosc jest niezwykle waznym atrybutem Boga (sadze nawet ze jest w pewnym sensie atrybutem fundamentalnym). Bo Pan twierdzil, ze to banal.
    
    Przyznam sie (nikt z Panow nie powiedzial, czy czytal encyklike, ale krytykowac zawsze milo), ze ja nie czytalem jeszce tej encykliki; Ale watpie, by JS Benedykt glosil tam apokatastaze. Pytam wiec Pana Fidelisa: o czym Pan tutaj mowi? Z kim dyskutuje? Cz prypadkiem nie z wlasnymi fantasmagoriami?
    david      2006-02-09 14:20

     david 2006-02-09 14:20
    O czym ja tu mówię? Wyjaśniam; sądzę, iż pejoratywna amelioracja mega-hekatomby apolologetycznej dywersyfikacji destrukcyjności semantycznych sublimuje sensu stricto kohezywną koherencję neoplatońskich aksjomatów orbitalnych metodami stricte uniwersalnymi apokatastazy proto-progenituralnej..., czyli jak mówi stare porzekadło plemiona Mdongo; "Nko-gdzu mba ngag dolang futang, mbe,nku ngo-ngo orang utan."
    No, już prościej się nie da.
    Fidelis      2006-02-09 17:12

     Gratuluje wysokiego poziomu intelektualnego! Widac, ze wie Pan, na czym polega rzetelna dyskusja: co za argumentacja, jakaz blyskotliwosc, zadnej erystyki. Kazdego Pan przekona do swojego stanowiska. Tak trzymac!
    david      2006-02-10 15:01

     Fidelis 2006-02-08 17:32
    Jak zwykle, myli się pan - jestem po 4-letnim kursie języka łacińskiego na poziomie szkoły średniej. Szok mi z jej powodu nie grozi... podobnie jak z powodu  [ moich oponentów.
    zgorszony      2006-02-14 09:42

     Fidelis 2006-02-08 17:32
    Radzę nie wydziwiać, ino po ludzku godać. Nie koniecznie z Katechizmu po góralsku - ale po dzisiejszemu (np. www.katechizm.opoka.org.pl/).
    No chyba, że ma się alergię na kurz młodszy niż 40-letni.
    ultramaryna (ultramaryna_real@wp.pl) 2006-02-14 09:55


Masz wiadomość???

Masz ciekawą wiadomość, pomysł na ankietę lub link do intersującego tekstu?
Chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami fidelitas.pl...

Internetowy Serwis Fidelitas.pl - Religia * Kultura * Społeczeństwo

© Fidelitas.pl 2003-2011; Webdesign © Włodzimierz Operacz

AMDG & BVMH